niedziela, 10 marca 2013

Rozdział 78

* z perspektywy Charlie *

Przetarłam rękawem okno pokryte lekko mgłą. Samolot właśnie wystartował. Żegnaj LA- pomyślałam. Wpatrując się w białe chmury zaczęłam zastanawiać się co czuje Niall. Teraz pewnie siedzi samotnie w samolocie udając się do Irlandii, podczas gdy my zmierzamy do Londynu. Szykowałam się wewnętrznie na tę rozłąkę tak samo jak i na powitanie z Mattym. Chciałabym się dowiedzieć kim była ta kobieta w słuchawce telefonu, ale wiem, że jeśli go zobaczę wpadnę w furię. Obracałam telefon w dłoniach hamując stres. W słuchawkach leciała rozluźniająca nuta Guns N' Roses. Don't you cry tonight, i still love you baby... Spojrzałam na Harry'ego, który delikatnie głaskał śpiącą Alex po głowie. Ta opierała się na jego ramieniu. Próbowałam oderwać swoje myśli od codzienności, ale natłok wszystkiego przygniatał mnie. Sięgnęłam do góry po koc, którym się okryłam i oddałam snu.

* parę godzin później *

L- Pobudka śpiochu.- powiedział Liam.
Ch- Co jest?- rzekłam głośno ziewając.
L- Jesteśmy już na miejscu.- przez jego głos przechodziła wieczna empatia oraz zadowolenie.
Wstałam powolnie przeciągając się i wylazłam z samolotu. Moje ciało przeszedł drobny dreszcz. Z ciepłego Los Angeles znów przeniosłam się do deszczowego Londynu. Na dodatek pogoda była nie najlepsza. 
Ch- Gdzie jest Alex?- spytałam wszystkich.
E- Harry zabrał ją do siebie. Chciał Ci powiedzieć, ale spałaś.
Rozejrzałam się dookoła. Faktycznie, nie było ich już. Zdezorientowana pożegnałam się z wszystkimi i udałam do domu. Była z jakaś czwarta nad ranem, mrok przeszywający ulice i niezmierna cisza niezbyt otulały bezpieczeństwem. Gdy weszłam do domu i rzuciłam torby na progu złapałam od razu za telefon wybierając numer Stylesa.
Ch- Hej, mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Chciałam tylko się dowiedzieć czy Alex jest na pewno z tobą.
H- Hej, no własnie kładłem się spać. Alex leży sobie w łóżku i chrapie. Chciałem Ci wcześniej powiedzieć, ale nie miałem zbytnio jak. Jutro wybieramy się do Holmes Chapel na parę dni.
C- No to ten, miłej podróży i ja też już będę się kładła, cześć.
H- Dobranoc.
Rozłączyłam się. Samotny tydzień, świetnie. Wiem, że to sytuacja wyjątkowa ale mogłaby mnie nie zostawiać. Zostawiając wszystko tak jak było wyszłam z domu nie mając kompletnie pojęcia gdzie się udaję. Przechodziłam obok domu Mattiego więc postanowiłam złożyć mu wizytę. Teraz albo nigdy. Napisałam mu wiadomość, aby wyjrzał przez okno.
M- Charlie?!
Ch- Masz chwilę?- spytałam.
M- Wejdź do środka, ojciec wyjechał.
Niepewnie złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Po chwili blondyn zbiegł na dół narzucając na siebie koszulkę. Wsadziłam ręce do kieszeni od bluzy i zwróciłam swój wzrok na podłogę.
M- Co robisz tu tak wcześnie?- powiedział zaniepokojony.
Ch- Jeśli Ci to przeszkadza mogę przyjść jutro.- odparłam.
M- Wiesz, że nie o to chodzi. 
Usiedliśmy w salonie. Słońce zaczęło powoli wychodzić. Siedzieliśmy przez długi czas w ciszy rozglądając się na wszystkie strony świata.
M- A więc o czym chciałaś pomówić?- spytał Matty przerywając ciszę.
Ch- Może to głupio zabrzmi, ale dzwoniłam do Ciebie ostatnio...
Chłopak przetarł rękoma twarz i zaczął się śmiać.
Ch- O co Ci chodzi?- spytałam zdenerwowana.
M- Niech zgadnę, pomyślałaś, że podczas kiedy ty byłaś w Los Angeles, ja znalazłem sobie inną dziewczynę?
Ch- Mniej więcej. Ale rób co chcesz, to twoje życie.- wstałam z kanapy i udawałam się do wyjścia, kiedy poczułam silny uścisk na moim nadgarstku.
M- Charlie, to była moja ciocia, siostra mojego taty. Wpadła do nas na wizytę i chamsko odebrała mój telefon. Cała ona.
Zrobiło mi się strasznie głupio. Spojrzałam tylko na niego i zakryłam twarz.
Ch- Wiesz co, ja chyba już wrócę do domu.- wydusiłam szybko i chciałam iść, ale on nadal mnie nie puścił.
M- Nigdzie nie idziesz.- powiedział blondyn.
Ch- Jestem trochę śpiąca po podróży.- próbowałam się jakoś wymigać.
M- To chodź ze mną na górę.- zaproponował.
Ch- To nie najlepszy pomysł.
M- Co Ci szkodzi?- zapytał trzymając moje dłonie.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, nie miałam żadnych argumentów. Chyba w tym momencie przegrałam. Matty wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Oczywiście nie odbyło się bez moich krzyków, pisków i protestów. W końcu jednak dałam za wygraną. Moje dresy leżały na podłodze podczas gdy ja leżałam wtulając się w niego.
Ch- Nienawidzę Cię.- powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
M- Ja Ciebie też.- chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w nos.
Moja myśl była adekwatna do sytuacji- to wina Alex! Tak, wszystko zwalę na nią bo gdyby była w domu nie przyszłabym tu.

* z perspektywy Nialla *

Otworzyłem drzwi do swojego starego mieszkania. Mama już spała, podczas gdy tata siedział na krześle w kuchni.
N- Cześć.- powiedziałem kładąc torbę ze swoimi rzeczami na podłogę.
T- A ty co?- odparł radośnie ojciec.
N- Musiałem przylecieć i pobyć przez jakiś czas sam, bez chłopaków.
T- Idź do swojego pokoju i się połóż, bo matka zaraz przyjdzie i nie odpoczniesz po podróży.- powiedział tata i poklepał mnie po ramieniu.
Posłuchałem jego rady i udałem się do siebie. Zrzuciłem wszystko z siebie i wlazłem pod pierzynę. Tutaj czułem się bezpiecznie. Nic nie było mi straszne, wszystko mogłem przemyśleć na spokojnie. Podczas tego całego zamętu takie chwile są niczym kraina mlekiem i miodem płynąca...

Nazajutrz obudził mnie intensywny zapach jajecznicy na bekonie. Wstałem i poszedłem do kuchni. Przy kuchence stała mama poruszająca się w rytm muzyki. Aktualnie leciał Alice Cooper- Poison. 
N- Cześć mamo.- powiedziałem nie spodziewając się jej reakcji.
M- Niall? Syneczku co ty tutaj robisz?
Zdziwiłem się, że tata nic jej nie powiedział.
N- Przyleciałem nad ranem.
M- Siadaj do stołu. Cieszę się, że jesteś.- mama była najwidoczniej zadowolona moją wizytą.
Siedziałem zajadając się gdy znów zaczęła się zabawa w wypytywanie.
M- Jak wizyta w LA?
N- Eemm... dobrze.- oparłem niepewnie.
M- Dużo mieliście wywiadów?
N- Byliśmy tam tylko trzy dni, więc niezbyt.- mówiłem otwarcie.
M- Coś się stało? Jakaś afera, pokłóciłeś się z Charlie?- wypytywała dalej.
N- Nie, dlaczego coś miałoby się stać?- spytałem zdziwiony.
M- Oh, tak tylko pytam.- powiedziała trzepiąc ścierką, którą przecierała stół.
Odstawiłem talerz do zlewu i wypiłem szklankę pomarańczowego soku.
N- Wybrać się na zakupy?- spytałem.
M- Nie trzeba, wczoraj byłam.- odpowiedziała mama.- Ty tam lepiej powiedz, co u Charlie słychać?
N- Wszystko w porządku.
M- Macie już jakieś plany na przyszłość, zamierzacie wspólnie zamieszkać?
N- Mamo... my nie jesteśmy razem.- nie mogłem już dużej tego ciągnąć.
M- Jak to, zerwaliście? Jaka szkoda...
N- Nie, nie byliśmy razem. Nigdy, rozumiesz?
M- Rozumiem, rozumiem. To dlaczego mnie okłamałeś?
N- Powiedziałem tak dlatego, że Ciągle dopytywałaś się czy kogoś mam i wplątywałaś w różne randki. Tak jak Harry'ego ostatnio. A ona na prawdę mi się podoba.
M- Niall... Trzeba było mi powiedzieć. Przecież wiesz, że ja się o Ciebie martwię.
N- Dobrze, zakończmy ten temat. To pójść na te zakupy czy nie?- próbowałem odwrócić temat od całej sytuacji.
M- W sumie masło się skończyło, możesz skoczyć.- powiedziała zdezorientowana mama.
Wyszedłem z kuchni i ubrałem się. Po drodze do najbliższego sklepu uznałem, że Mullingar nie był jednak zbyt dobrym strzałem na osobisty Azyl...
_____________________________________________

Hejo C: Wybaczcie, że dawno rozdziału nie było, ale jakoś nie mogłam znaleźć czasu. W ogóle ten jakiś dziwny wyszedł, z resztą jak każdy. Dłuższa rozłąka z blogiem mówi sama za siebie -.- Tak czy inaczej- przepraszam.~ Dżess

7 komentarzy:

  1. Oj, ile ja czekałam, ale warto było ! Nic się w sumie nie stało, każdy może nie mieć czasu :)
    Rozdział świetny, niech Matty da już spokój Charlie i Niallowi. Oni do siebie najbardziej pasują. Tak samo niech Niall w końcu ruszy tyłek jak Harry. Mógł też zabrać Charlie do Mullingar.
    Twoje rozdziały są boskie i na prawdę potrafisz pociągnąć długie opowiadanie, które nie jest nudne :3
    Pozdrawiam i życzę weny ! x

    OdpowiedzUsuń
  2. super rozdział


    IZ

    OdpowiedzUsuń
  3. świetny czekam z niecierpliwością na nn mam nadzieję że dodasz go szybciej :3 ;*

    OdpowiedzUsuń
  4. hej :) chciałabym Cię serdecznie zaprosić na mojego nowiutkiego bloga pt. "Breath of Blue". Opowiada on o uczennicy szkoły muzycznej w Coulsdon Town (szósta strefa Londynu) oraz jej przeżyciach. Będzie trochę miłości, trochę przyjaźni, trochę smutku i agresji :) Z udziałem niesławnych One Direction! Mam nadzieję, że zwiastun, który jest zamieszczony na blogu, Cię zainteresuje do czytania mojego opowiadania :) Prolog już dodany! Liczy się każdy czytelnik, liczysz się Ty, dla mnie! link: http://breath-of-blue.blogspot.com/ Z góry bardzo przepraszam za spam :) całuję, Pluton <3

    OdpowiedzUsuń
  5. jeeezuu kocham *_*
    zapraszam do siebie i liczę że zostawisz po sobie jakiś komentarz :)
    http://neversayneveruntilyoutry.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń