wtorek, 3 grudnia 2013

Rozdział 91

* z perspektywy Alex*

To już dziś. Wszystko ma się zmienić. Na dobre? Na złe? Sama nie wiem jak to się dalej potoczy... Niby od zawsze o tym marzyłam, od kiedy tylko rozpoczęłam treningi, ale teraz... Teraz wydaje mi się, że to wszystko nie ma sensu. Sięgnęłam po ostatnią torbę i spakowałam do niej trzy kupki ubrań leżących na dywanie. To wszystko- stęknęłam. Za godzinę mam pociąg, którym dojadę na spotkanie z trenerem. W mojej głowie były same mieszane uczucia. Do każdego argumentu przystawiał się kontrargument. Położyłam głowę na oparcie łóżka i cicho zapłakałam. Dlaczego wszystko musi być tak trudne? To nie fair, że większość naszego życia zależy od decyzji podejmowanych w tak młodym wieku, eh.
Drzwi od pokoju otworzyły się.
Ch- Alex, jesteś już gotowa?
A- Powiedzmy- otarłam łzy i głęboko odetchnęłam.
Ch- Masz wątpliwości?- uklęknęła tuż obok mnie.
A- Skąd wiesz?
Ch- Znam Cię i to od dawna... Pomyśl, to co się dzieje teraz... Pracowałaś na to od lat. Zasłużyłaś na to. Pamiętasz jak kiedyś siadałyśmy nad fontanną i rozmawiałyśmy o tym? Mówiłaś, że jeszcze kiedyś nam udowodnisz na co Cię stać. Cóż, teraz właśnie nadszedł ten moment.
A- Charlie masz rację, ale...
Ch- Ale co? O co znów Ci chodzi? Wytłumacz mi.
A- Nie chcę zostawiać wszystkiego co tu mam!
Blondynka wpatrywała się we mnie przez dłuższy czas.
Ch- Prawda jest taka, że oprócz mnie nie masz tu nikogo. Rozumiesz. Nie marnuj tego, do czego udało Ci się dojść!
A- Dobra,pomóż mi się zabrać z tymi torbami. Obiecałam Colinowi, że przyjadę po niego.
Wstałyśmy i przytuliłyśmy się do siebie.
Ch- Nie rycz już, wyjeżdżasz do Miami!
A- Wiesz, że nie przepadam za słońcem.- zaśmiałam się pociągając nosem.
Ch- Przestań już marudzić i zaproś mnie kiedyś do siebie. Będę tęsknić.
A- Ja też.
Taksówka przyjechała pod dom. Wyszłyśmy na zewnątrz i wrzuciłyś,y wszystkie moje rzeczy do bagażnika. Usiadłam na tyle i otworzyłam okno.
A- Do zobaczenia wkrótce.
Ch- Trzymaj się.
Odjechałam. Czy pożegnania zawsze muszą być takie bolesne?




* z perspektywy Charlie*

Alex wyjechała. Bez niej ten dom zawsze wydaje mi się być taki pusty. Jak ja to zdołam wytrzymać? Usiadłam w kuchni i czekałam na Nialla, który miał niedługo przyjechać. Po dwudziestu minutach rozległo się pukanie do drzwi. Otworzyłam je z uśmiechem na twarzy.
N- Cześć.
Ch- Hej.- przytuliłam go mocno i wpuściłam do środka.
Usiedliśmy w salonie. Zaczęliśmy jeść chińszczyznę, którą przyniósł ze sobą Horan.
Ch- Słuchaj, muszę o czymś z tobą porozmawiać. 
Jego niebieskie oczy pozostały w bezruchu skierowane na mnie.
Ch- Pamiętasz jak po wczorajszym występie podszedł do mnie tamten gość gość z wytwórni muzycznej?
N- Tak, miałaś do niego dzisiaj zadzwonić.
Ch- Skontaktowałam się z nim rano.
N- I jak? Co mówił? Kiedy masz się z nim spotkać?
Ch- Cóż, nie spotkam się z nim.
N- Dlaczego? Przecież twój występ był niesamowity!
Ch- Zrezygnowałam.
Niall przestał jeść. Siedział przez chwilę w ciszy i kręcił głową. 
N- Żartujesz sobie, co nie?
Ch- Niall...
N- Po co to zrobiłaś?
Ch- On chciał abym wyjechała do Kanady!
N- Ale to była twoja szansa!
Ch- Nie chcę Cię zostawiać, nie teraz.
N- Boże- zakrył twarz w dłoniach- ty to zrobiłaś przeze mnie...
Usiadłam obok niego, a irlandczyk objął mnie swoim ramieniem.
N- Kocham Cię- pocałował mnie w czoło, a ja mocno się w niego wtuliłam.
Po dłuższej chwili milczenia znów rozpoczeliśmy rozmowę.
N- Martwię się o Harry'ego.
Ch- Dlaczego? Coś z nim nie tak?
N- Niepowinienem był Ci o tym mówić, ale on jest kompletnie załamany od kiedy wróciliśmy z Japonii.
Ch- Aż tak bardzo mu się tam spodobało?
N- Nie, nie chodzi o to?
Ch- A więc o co?
N- O Alex.
Ch- Alex?
N- Tak, Styles nie może się pogodzić z tym, że są razem z Colinem. Jest wściekły na siebie, bo twierdzi, że gdyby nie wyjechał w trasę, to nie doszłoby do tego.
Ch- Sugerujesz, że przez cały ten czas ona mu się podobała?
N- Tak, myślisz, że dlaczego siedział z nią w szpitalu? Po co odwiedzał ją codziennie? No i przyszedł na jej mecz finałowy.
Ch- Był na meczu?! Alex go widziała?
N- Rozmawiali ze sobą.
Ch- Jezu, to dlatego ona nie chciała wyjechać...
N- Nie chciała?
Ch- Niall, ona go kocha! Ale wtedy przed wyjazdem do Japonii, byli u niego w domu, pamiętasz?
N- Tak, kojażę.
Ch- Czuła się wystawiona, Colin wykorzystał sytuację... Dobry moment.
N- Myślisz, że uda nam się coś z tym zrobić?
Ch- Musi się udać.




* z perspektywy Colina*

Siedzieliśmy razem na łóżku patrząc w wyłączony telewizor. Jeszcze niedawno biegałem po podwórku z młodszym bratem, a teraz wyjeżdżam setki kilometrów z dala od domu. Złapałem Alex za rękę. Gdyby nie ona, nie siedziałbym tu teraz tak spokojnie.
C- Chyba powinniśmy się już zbierać.
Nie odpowiadała. Pomachałem ręką przed jej twarzą.
C- Alex, słyszysz mnie?
A- Tak, przepraszam. Co mówiłeś?
C- Powiedziałem, że powinniśmy się już zbierać.
A- Okay.
Zawołałem moją mamę, która miała nas podwieźć na stację. Wsiedliśmy do auta i jechaliśmy w ciszy. Gdy byliśmy na miejscu nieodbyło się bez łez i całusów... Jak to z mamą.
Stanęliśmy przy torach, a pociąg akurat podjechał. Wsiedliśmy do środka i zajęliśmy miejsca w pustym przedziale. Wrzuciliśy torby na górną pułkę i usiedliśmy. Był postój, więc mieliśmy jeszcze ponad piętnaście minut. Alex wpatrywała się w okno pogrążona we własnych myślach. Objąłem ją mocno.
C- Nie martw się, razem damy radę.
A- Tak, razem...




* z perspektywy Nialla*

Wbiegłem do mieszkania i zerknąłem na zegarek. Mamy dwadzieścia minut.
N- Harry! Harry, jesteś tu?
Otworzyłem drzwi od jego sypialni. Pusta.
N- Charlie, nie ma go tutaj!
Ch- A w innych pomieszeniach?- spytała z holu.
N- Usłyszałby nas.
Ch- Racja, zadzwońmy do niego!
Wyciągnąłem telefon z kieszeni i wybrałem jego numer.
N- Nadal nie odbiera!- krzyknąłem.
Charlie podbiegła do mnie i zasapana oparła się o framugę drzwi.
Ch- Pozostała nam tylko jedna rzecz. Musimy zatrzymać Alex.
N- Pięnaście minut, nie damy rady.
Ch- Musimy spróbować.




* z perspektywy Harry'ego*

Świat bywa okrutny, ale posiada też swoje piękne zakamarki. Tylko po co mam je odkrywać, skoro nie mam z kim dzielić tych chwil? Dlaczego tak trudnie jest zapomnieć?
Rzuciłem poduszką w szafę i ciężko wstałem z łóżka. Obmyłem twarz w umywalce i usiadłem w kuchni by wypić kawę. Sięgnąłem po mój telefon leżący na blacie i wszedłem na twittera. Przeglądając tweety w oczy rzuciło mi się zdjęcie Alex. Nie, nie możesz- pomyślałem. Miałem już wyjśćz jej profilu, gdy przeczytałem kiedy i o której wyjeżdża. Jest wpół do drugiej. Mam pół godziny na jakikolwiek ruch. Odpuść sobie Harry- myśli wpadały mi do głowy- jest szczęśliwa z Colinem.
Krzątałem się przez jakiś czas bezsensownie po mieszkaniu. Próbowałem czytać i oglądać telewizję. Nie potrafiłem. Moje myśli skupiały się tylko wokół jednego.
H- Raz się żyje.- wziąłem kluczyki do samochodu i wyszedłem z domu. 
Odpaliłem silnik i ruszyłem. Przekraczałem prędkość, ale nie zracałem na to uwagi. Jadąc przez centrum utknąłem w samym środku ogromnego korka.
H- Cholera- uderzyłem pięśćmi o kierownicę.
Za dziesięć. Do stacji jest z tego miejsca około 20 minut piechotą. Wysiadłem z auta i pobiegłem wzdłuż drogi. Może uda mi się szybciej dotrzeć na miejsce. Był upalny dzień, pot lał mi się po twarzy. Otarłem rękawem czoło. Już prawie.
Przed wejściem komulował się tłum ludzi. Przepychałem się przez nich biegnąc pod prąd.
Wpadłem na stację cały zadyszany. Pociąg właśnie odjeżdżał przed moją twarzą. Spóźniłem się. Patrzałem przed siebie zdezorientowany. Mój wzrok tkwił wokół mijających szyb. Odjechał... Miałem już odejść, gdy dostrzegłem postać po drugiej stronie torów. Alex...
Dziewczyna puściła torby trzymane w rękach i rzuciła się w moją stronę. Wtuliła się we mnie mocno. Poczułem jej łzy. Złapałem ją za podbródek i spojrzałem głęboko w jej oczy.
A- Harry...
Położyłem palec na jej ustach, by nic już nie mówiła i pocałowałem ją. Nigdy nieczułem jeszcze takiej bliskości między nami. To było... coś magicznego. Nie wiedziałem co powiedzieć, ale byłem pewien jednego- mojego uczucia wobec niej.
A- Kocham Cię.
H- Przepraszam, przepraszam Cię Alex.
A- To już nie ma znaczenia, jesteśmy razem i tylko to się liczy.
Odgarnąłem czule włosy z jej twarzy i poszedłem po jej torby. 
H- Wracajmy do domu.
Przy wyjściu stali przytuleni do siebie Charlie z Niallem.
A- A wy co tu robicie?
Ch- Nie ważne, porozmawiamy o tym później.
N- A co z Colinem?
A- Zrozumie.
Pocałowałem ją w policzek, a ona cała rozpromieniała.
H- Potrzebuję twojego uśmiechu...

4 komentarze:

  1. Dalej dalej byle szybko... Tak strasznie się cieszę że już są razem <3

    OdpowiedzUsuń
  2. awwwwwww jakie to słodkie MATKO mam nadzieje że szybko napiszesz następny

    OdpowiedzUsuń
  3. O MATKO! najlepszy rozdział w historii bloga ha! jejku przez 75% opowiadania czekałam na to aż Harey wyzna miłoś dla Alex i na odwrót :) tal samo z Nialle. i Charlie OMG i dziękujemy za dłuższy rozdział! i Niall i Charlie awwww
    " *"N- Ale to była twoja szansa!"**"Ch- Nie chcę Cię zostawiać, nie teraz."**"N- Boże- zakrył twarz w dłoniach- ty to zrobiłaś przeze mnie..."**"Usiadłam obok niego, a irlandczyk objął mnie swoim ramieniem."**"N- Kocham Cię- pocałował mnie w czoło, a ja mocno się w niego wtuliłam." omshsjdhksj jejku Kocham twoje opowiadanie :D
    -M :))

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję wam za miłe komentarze, nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się czytając takie opinie <3
    Niestety to jest już ostatni rozdział ((pisałam o tym na stronce)). W tym tygodniu pojawi się jeszcze epilog ((taki specjalny rozdział)), w którym wszystko podsumuję.

    OdpowiedzUsuń