sobota, 23 lutego 2013

Hej, tu jak zwykle Dżess C:

Otóż nie wiem jak jak to się dzieje ale ciągle nominujecie mnie do Liebster Award i The Versatile Blogger, lol .__. Teraz dostałam właśnie 3 nominacje i chyba wypadało by odpowiedzieć na pytania ehh... haha. Oczywiście bardzo dziękuję http://one-direction-i-must-tell-you-that.blogspot.com/ oraz http://www.my-history-with-one-direction.blogspot.com/. Cieszę się, że opowiadanie wam się spodobało C:

Zacznijmy od Liebster Award XDXD

1. ZA CO KOCHASZ SWOICH/SWOJEGO IDOLA?
Odp. Moich idoli kocham za to, że są dobrymi oraz jedynymi w swoim rodzaju ludźmi.
2. JAKIE ODWIEDZASZ STRONY INTERNETOWE?
Odp. Najczęściej to chyba twitter, youtube i facebook (aby powrzucać informacje na fanepage) no i blogger choć ostatnio nie miałam zbytnio czasu :C
3. ULUBIONA KSIĄŻKA?
Odp. Angelologia jest wspaniała, lol.
4. TRAMPKI VS OBCASY?
Odp. Zdecydowanie trampki.
5. ULUBIONY AKTOR/AKTORKA?
Odp. Skandar Keynes <3
6. ULUBIONY FILM?
Odp. Jeźdźcy Apokalipsy.
7. TELEFON BIAŁY VS CZARNY?
Odp. Eeem... chyba czarny.
8. NIEBIESKIE VS ZIELONE OCZY?
Odp. Mam niebieskie więc powiem, że te haha.
9. JAKIE MIEJSCE CHCIAŁABYŚ ZWIEDZIĆ?
Odp. Chyba każde ale zawsze marzyłam o tym by polecieć do Australii i zapoznać się z kulturą ich rdzennej ludności- Aborygenami.
10. DLACZEGO PISZESZ BLOGA?
Odp. Lubię pisać, dzięki temu mogę tzw. wybuzować swoją wyobraźnię. Jest to fajne zajęcie i moja pasja (chociaż niezbyt mi wychodzi XDDD).
~~
1. JAK MASZ NA IMIĘ?
Odp. Justyna ale wolę Dżess haha.
2. ILE MASZ LAT?
Odp. Nie lubię podawać 'danych osobowych' w internecie, lol.
3. JAKIEJ MUZYKI SŁUCHASZ?
Odp. Poza One Direction i Justinem Bieberem skręcam bardziej w rock i metal. Lubię takie klimaty jak AC/DC, Black Sabbath, The Beatles, Nightwish, Metallica, Behemoth itd. (wiem, dziwnie).
4. CZYM SIĘ INTERESUJESZ?
Odp. Najbardziej to chyba sportem. Trenuję koszykówkę, ale uwielbiam piłkę nożną. Oczywiście są jeszcze takie sprawy jak pisanie, muzyka itd. C:
5. MASZ JAKIEŚ SWOJE MOTTO? JAK TAK TO JAKIE?
Odp. Zawsze sobie mówię 'i tak umrzesz' bo to prawda.
6. JAK OCENIASZ SWÓJ BLOG?
Odp. Niezbyt dobrze, według mnie jest dziwny ale ludziom się podoba .__.
7. JAK TO SIĘ STAŁO ,ŻE ZACZĘŁAŚ PISAĆ SWOJEGO BLOGA?
Odp. Wakacyjna nuda rozpoczęła się pisaniem długiego imagina w notatkach na moim fanepage. Czytelnicy polecili bym założyła konto na bloggerze i tu kontynuowała pisanie.
8. LUBISZ ONE DIRECTION?
Odp. Jasne, i'm directioner :3
9. PROWADZISZ JAKIEGOŚ INNEGO BLOGA?
Odp. Na chwilę obecną nie, choć kiedyś pisałam.
10. TWOJA ULUBIONA PIOSENKA NA TEN MOMENT?
Odp. Od zawsze i na zawsze będzie nią Linkin Park- Numb. To nią zawsze kierowałam się w życiu.
11. TWÓJ ULUBIONY FILM?
Odp. Patrz na odpowiedzi powyżej C:

A teraz przejdźmy do The Versatile Blogger.

( trzeba to opublikować haha).

No to teraz muszę ujawnić 7 faktów o sobie:
1. Uważam się za niezbyt normalną i zrównoważoną osobę. Mam w głowie pełno pomysłów na głupie wybryki i zawsze- zrobię ,a dopiero później pomyślę.
2. Jestem szczera do bólu- gdy coś mi się nie podoba otwarcie o tym mówię.
3. Według mnie na świecie nie ma miejsca na wywyższanie się oraz rasizm, to bez sensu.
4. Nie jestem zbytnio lubiana w mojej szkole (a wręcz hejtowana, pozdro) ale jakoś mi to nie przeszkadza gdyż nie zależy mi na sztucznej miłości innych. Wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem i to najważniejsze.
5. Zawsze gdy boje się czegoś zrobić mówię sobie w duchu ' i tak umrzesz' bo to najświętsza prawda.
6. Prowadzę fanepage- Stwierdzam infection, bo Harry Styles.
7. Lubię swój charakter, bo to ja kształtowałam to jaka jestem i jaka chcę być. Wygląd? Niekoniecznie.

No i to chyba tyle na dziś haha. Jeszcze raz serdecznie dziękuję, a moje nominacje? Pojawią się przy kolejnym rozdziale jeśli tylko znajdę jakieś blogi (przyznaję się, że kompletnie ich nie czytam ;__;).








czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 77

* z perspektywy Alex *

H- Musimy wracać.- rzekł chłopak podnosząc się z ziemi.
A- Dokąd?- powiedziałam zdziwiona.
H- Londyn czeka. Wszystkie wywiady i promocje są już zakończone.- odparł pomagając mi wstać.
Otrzepałam się z lekka i spojrzałam przez okno.
A- Nie chcę wracać.- łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
H- Alex, wszystko będzie dobrze. Nie musisz się zamartwiać.- powiedział wtulając mnie w swoje ramiona.
A- Nie lituj się nade mną. Mam świadomość, że będzie źle.- pociągnęłam mocno nosem.
H- Eeej, nie przejmuj się tym co mówią inni. Najważniejsze jest co ty sądzisz o sobie. Osoby godne twojego towarzystwa będą kochać Cię bez względu na to co zrobisz.
Nic nie odpowiedziałam. Z chwili na chwilę wtulałam się coraz mocniej ściskając jego koszulkę. Gdy w końcu puściłam poszłam do toalety przemyć twarz.
H- Jest za dziesięć dwunasta. O czternastej odlatujemy. 
Wyszłam do niego przecierając twarz ręcznikiem. Po chwili rzuciłam go w kąt.
H- Spakuj się.- odrzekł sięgając po moją walizkę.
A- Dam sobie radę.- powiedziałam sięgając po nią.- A teraz zostaw mnie i lepiej idź sam się przyszykować.
Chłopak ruszył w stronę drzwi łapiąc za klamkę. Po chwili zatrzymał się odwracając twarz ku mojej.
H- Nigdy Cię nie zostawię.
Podeszłam do niego i pocałowałam lekko w policzek.
A- Wiem i za to właśnie Ci dziękuję.
Harry złapał się dłonią za miejsce, w które go musnęłam i wyszedł. Po chwili gdy miałam pewność, że odszedł rzuciłam się na łóżko. Miałam jeszcze trochę czasu. Złapałam w pośpiechu za telefon sprawdzając ostatnie wiadomości. Przez ostatnie dni nie zwracałam na nie uwagi. Ale w pewnym sensie Styles ma rację- nie można uciekać od tego kim się jest. Nasze czyny są jak cienie- bez względu czy chcemy czy nie podążają za nami. Ale i tak zawsze spróbujemy je ukryć, taka ludzka natura. Pięćdziesiąt jeden nieprzeczytanych sms'ów. Jeden góra dwa od rodziców, trochę spamu od sieci ,a reszta ? Reszta od Collina. Wzięłam głęboki wdech. W końcu czas stawić czoło przeciwnościom, lękom. Większość z nich to fałszywe żale, poczucie winy, przeprosiny i wyznania miłości. Dlaczego on to pisze, przecież nie jesteśmy razem. Postąpił źle, ale ja też. Mógłby mi dać w końcu zapomnieć... Ale to uparty człowiek, przecież sama o tym już niejednokrotnie się o tym przekonałam. Cała zawartość trafiła do kosza. W pewnym sensie to pomagało mi. Chęć uwolnienia się od wszystkiego, chęć tego by ludzie zapomnieli. To trudniejsze niż się zdaje. Trzynasta dwadzieścia- sięgnęłam po walizkę by wsadzić do niej wszystkie rzeczy. Zaraz trzeba udać się do wczesnego raju, w którym również jesteśmy kuszeni.

* z perspektywy Charlie  *

Ch- Dziś jest poniedziałek.- powiedziałam by przerwać głuchą ciszę.
N- Wiem. To już czas na nas.- odpowiedział blondyn.
Ch- W sumie to cieszę się z powrotu do domu.- rzekłam wymuszając lekki uśmiech na twarzy.
Chłopak przez dłuższy czas nic nie odpowiadał. Może teraz już nie chce się ze mną widzieć? Może zabrał mnie teraz ze sobą w ostatnią podróż? Pożegnalną... W głowie układałam różne scenariusze wiedząc, że to nie ja jestem reżyserem życia, a bardziej aktorem, który gra tak jak mu los każe.
N- Wyjeżdżam.- wydusił z siebie po dłuższym czasie.
Ch- Ale jak to wyjeżdżasz? Gdzie?- próbowałam uzyskać odpowiedź. Jego słowa wybiły mnie z kontekstu moich myśli. Chce uciec. Miałam ogromną ochotę powiedzieć mu, e nie musi tego robić. Że to ja odejdę, wymazując się z jego życia.
N- Wyjeżdżam na jakiś czas do Irlandii. Tęsknię za rodzinom.
Ch- Niall.- powiedziałam ciężko przełykając ślinę przez gardło.
N- Tak?- odparł niebieskooki. 
Ch- Wiesz, że jeśli tu chodzi o mnie to nie musisz niczego...- poleciały mi łzy.- Chciałam tylko powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi i zrobię wszystko dla twojego dobra. Jeśli już nie chcesz się ze mną spotykać to po prostu powiedz. Nie chce stać na twojej drodze.- mówiąc te słowa poczułam ulgę. Może taką nie dogłębną ale jakąś na pewno. Te słowa długo zalegały mi na sercu. Jedyne co chce to jego szczęścia.
N- Charlie, wiesz ,że nie o to tu chodzi. Jesteś kimś ważnym w moim życiu, wiesz o tym, nie zrezygnuję z Ciebie. Za dużo bym wtedy stracił.- patrząc na niego widziałam jego szklany wzrok. Zakryłam twarz rękoma ukrywając się przed całym światem.
Ch- Zrozumiem Cię. Zrozumiem każdą podjętą przez Ciebie decyzję.- mówiłam dalej choć nie wiedziałam co mam na myśli. W głowie miałam mętlik.
N- Chodź tu do mnie.- chłopak objął mnie swoim ramieniem.- Muszę przemyśleć pewne kwestie. Naszej przyjaźni nic nie grozi.
Powtarzałam długo jego słowa w własnej podświadomości. Cieszyłam się, że nie chce się ode mnie odizolować ale jak zwykle miałam głupie przeczucie, że kłamię. 
Ch- Ciesze się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy.- powiedziałam spokojnym tonem.
N- Takie rozmowy też bywają. Oswojenie wiąże ze sobą nie tylko radość, ale również i łzy.- rzekł uśmiechając się.
Ch- To dziwne.
N- Wiem.- odparł wybuchając śmiechem.
Sama również zaczęłam się śmiać. Może nie potrzebnie się przejmowałam. Możliwe iż to ja stwarzałam niepotrzebne konflikty podczas gdy mogłam cieszyć się tym co mam. Na szczęście Horan zawsze umie sprowadzić mnie na dobrą drogę. Chyba dlatego aż tak bardzo go kocham. Szkoda tylko, że on nigdy się o tym nie dowie.
___________________________________

Hej, chciałam was przeprosić za to iż ostatni rozdział pojawił się prawie dwa tygodnie temu XDXD Nie miałam zbytnio czasu by go napisać- wiecie sami jak to jest szkoła, treningi, mecze. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i 77 część przypadnie wam do gustu.~ Dżess C:





czwartek, 7 lutego 2013

Rozdział 76

* z perspektywy Alex *

Poczułam nagły błysk światła na mojej twarzy, który brutalnie wyciągnął mnie z kolorowej fantazji do szarej rzeczywistości. Nadal ledwie przytomna próbowałam wstać lecz nie mogłam, coś mi to uniemożliwiało. Próbowałam otworzyć oczy ale miałam sklejone.
A- Jezus Maria Charlie ! NIE MOGĘ CHODZIĆ !
H- Alex uspokój się wszystko jest dobrze !
A- Nie mogę wstać ! I nie widzę, matko co się dzieje !
H- ALEX !
Nagle poczułam się jakaś lżejsza. Ktoś pociągnął mnie gdzieś za rękę i chlusnął mi wodą w twarz. Otworzyłam oczy.
A- Stoję !
H- Stoisz.
A- Widzę !
H- Widzisz.
A- Ale...
H- Nic Ci nie było. Siedziałem na tobie.
A- A oczy ?
H- Nie wiem, może skleiły Ci się czy coś.
A- Hahaha, wybacz. Musiałam pewnie zabawnie wyglądać.
H- Może trochę...
A- Ej !- szturchnęłam go w łokieć.
H- Sama tak powiedziałaś.
Sięgnęłam po ręcznik i wytarłam twarz. Trzymając się zlewu popatrzyłam w lustro. 
A- Co tak właściwie tu robisz ?
H- Stoję.
A- No widzę, że stoisz. Ale po co mnie budziłeś ?
H- Nie wiem, tak sobie.
A- Jesteś potworny, wiesz.
H- Też lubię pospać ale mamy dzisiaj dużo do roboty. To w końcu nasz ostatni dzień w LA.
Westchnęłam ciężko i poszłam zerknąć na zegarek. Dziesięć po dziewiątej. Nie wiem co mu zrobiłam, ale Harry najwidoczniej lubi się droczyć. Jednak nie miałam mu tego za złe- jego uśmiech jest dla mnie wielkim pobudzaczem. Mam dzięki niemu energię do następnego. Rzuciłam się na łóżko.
A- No, to ja idę dalej spać.
H- Nie nie nie.
Styles złapał mnie za nogę wyciągając z łóżka. Poleciałam na podłogę z głośnym hukiem.
H- Nic Ci nie jest ?- powiedział loczek o starając się powstrzymywać śmiech.
A- Podłoga też się nadaje.
H- Wstawaj, masz trzy sekundy.
A- Błagam, jeszcze z godzinkę !
H- 3...
A- 30 minut ?
H- 2...
A- Ale wredny jesteś, wiesz ?
H- 1...
A- Dobra, wstaję.
Z trudem podniosłam się z ziemi i dzięki wspaniałej grawitacji poleciałam prosto na Harry'ego przez co oboje upadliśmy.
H- Wiesz co, może pół godzinki leżakowania nic nam nie zrobi.
A- A nie mówiłam.
Zaczęliśmy się śmiać. Nagle nasze spojrzenia zatrzymały się naprzeciw siebie.
H- Lubię z tobą spędzać czas.
A- Ja też.
Ta chwila była dziwna. Leżeliśmy na podłogach w samych piżamach, w swoich objęciach, żadne z nas nie czuło skrępowania, było nam po prostu dobrze. Chciałabym aby tak było wiecznie...

* z perspektywy Charlie *

Godzina 6.40. Światło delikatnie już zagląda przez okna. Pobudzona wstałam podczas gdy Alex jeszcze smacznie spała. Ubrałam dresowe spodnie i luźną koszulkę i zeszłam na dół by udać się gdzieś na śniadanie. Niedaleko kupiłam sobie coś na drogę w barze kanapkowym i wróciłam do hotelu. Przechodząc obok pokoju Horana usłyszałam płacz. Złapałam niepewnie za klamkę i otworzyłam drzwi. Blondas siedział na łóżku zakrywając twarz rękoma.
Ch- Hej, wszystko okay ?- zapytałam niepewnie.
Niall podniósł głowę i przetarł łzy rękawem.
N- Tak, wszystko dobrze.- na jego twarzy pojawił się sztuczny uśmiech.
Ch- Jesteśmy przyjaciółmi, jeśli coś jest nie tak to powiedz mi. Możliwe iż będę mogła Ci jakoś pomóc.
Zapadła głęboka cisza. Błądziłam wzrokiem po pokoju. 
Ch- Chcesz może gryza kanapki ?- spytałam mając nadzieję, że rozluźnię jakoś sytuację.
Horan pokiwał twierdząco więc mu ją dałam. Po pięciu minutach gdy z mojego śniadania nic już nie pozostało chłopak zaczął mówić.
N- Wiesz, ostatnio jest mi bardzo ciężko...
Ch- Zauważyłam właśnie.
N- Nie wiem czy to zrozumiesz...
Ch- Bynajmniej postaram się.
N- Ehh... Wiesz jak to jest gdy masz ochotę wykrzyczeć coś całemu światu, ale nie możesz ?
No to wyjąłeś mi to z ust. Wiedziałam, że chodzi tu pewnie o tę dziewczynę, o której rozmawiali z Louis'em. Nie miałam pojęcia co robić. Złapałam go za ramię mówiąc, że wszystko dobrze się ułoży. W końcu Bóg wie, co z nami robi. Co ma być to będzie.
N- Chciałbym aby ten ciężar z serca już mi spadł...
Ch- Wiem co możemy z tym zrobić.
Poszliśmy na balkon. Staliśmy samotnie wpatrując się w żywe od rana miasto.
Ch- Krzycz.
N- Ale co ?
Ch- Wykrzycz wszystko co czujesz. Każdą emocję, wspomnienie i tym podobne.
N- To bez sensu.
Ch- Próbowałeś ?
N- Nie, ale...
Ch- Właśnie. Ja idę, zaraz wrócę. Musisz być teraz sam abyś się nie krępował.
Popchnęłam lekko drzwiczki zamykając je za sobą. W rzeczywistości czułam, że bolałoby mnie słuchanie uczuć do innej. Siedziałam na podłodze przed drzwiami gdy przyszedł Harry.
Ch- Cześć.
H- Hej, po co tu siedzisz ?
Ch- Czekam na Niall'a.
H- To wejdź do środka,  a nie na ziemi siedzisz.
Ch- W tej chwili nie mogę tego zrobić...
H- Jak chcesz.
Brunet zaczął się oddalać gdy nagle zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
H- A Alex może jest u siebie ?
Ch- Z tego co wiem, to pewnie tak.
Gdy Styles zniknął już z pola widzenia weszłam z powrotem do pokoju. Horan siedział nadal na balkonie z gitarą.
Ch- I jak ?
N- W sumie to niewiele się zmieniło. Chciałbym aby usłyszała to pewna osoba, której tam nie było.
Ch- Skąd wiesz, może akurat przechodziła. Świat nie zna granic.
N- Nie, ona wyszła.
Ona wyszła... Te słowa na długo pozostały w mojej głowie. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Gdzie ona teraz jest ? W Londynie... A może umarła. Nie wiem, ale nie chciałam zaprzątać tym sobie głowy. Patrząc w odległy krajobraz zaczęłam słyszeć znaną mi melodię.
Ch- Settle Down with me...
Przed moimi oczami stanęła scena z balu. Parkiet, suknie, tajemniczy blondyn, maska. Zawsze łudziłam się, że to Horan nim był ale z dnia na dzień moja nadzieja słabła. Zaczęłam przytłaczać sobie swoje własne słowa- co ma być to będzie.

piątek, 1 lutego 2013

Rozdział 75

* z perspektywy Alex *

Godzina 24 wybiła na zegarkach. Charlie delikatnie leżała już na białej poduszce wypchanej pierzem podczas gdy ja nie mogłam zasnąć. Podążając bezmyślnie po hotelowym holu zauważyłam uchylone drzwi w pokoju Harry'ego i Niall'a. Z małej szpary wynurzała się przytłaczająca ciemność. Złapałam za klamkę i zdecydowanym ruchem weszłam do środka. Pomieszczenie było puste, na podłodze walały się kartki papieru, a pościel na łóżku była cała rozwalona. Rozejrzałam się dookoła siebie. Podeszłam do drzwi balkonowych i delikatnie otworzyłam je. Moje stopy stanęły na zimnej powierzchni. Złapałam dłońmi za barierkę i patrzałam na panoramę Los Angeles. Jedyne rozświetlenie to gwiazdy na niebie. Czułam wiatr we włosach, zaciągnęłam się powietrzem gdy poczułam nagle jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Drgnęłam lekko i usłyszałam za sobą cichy śmiech.
H- Przestraszyłem Cię ?
A- Nie, tylko trochę tu zimno.
Odwróciłam się twarzą w twarz do Stylesa patrząc prosto w jego zielone oczy. 
H- Tak w ogóle co tu robisz ?- spytał swoim delikatnym głosem, który tak uwielbiałam.
A- Podziwiam krajobrazy. A tak szczerze, to nie mogłam zasnąć.
H- Też miewam ostatnio z tym problemy.
Odsunęłam się kawałek i wyszłam. Harry podążył tuż za mną.
H- Gdzie idziesz ?
A- Nie wiem, chyba gdzieś się przejdę.
Loczek złapał za mój nadgarstek.
H- Mogę wybrać się z tobą ?
A- Jeśli masz ochotę... Bądź za 15 minut pod wejściem.
Podbiegłam do pokoju i zamknęłam szybko za sobą drzwi. Wyjęłam z walizki pierwsze z brzegu rurki, bluzę i czarną czapkę Carhartt. Następnie poszłam na dół czekając na Hazzę. Gdy chłopak już się zjawił ruszyliśmy przed siebie w ciszy. 
H- Jutro już wracamy do Londynu.
A- Szkoda, Los Angeles jest dosyć zadowalające.
Szczególnie, że nie ma tu Collina.
H- Przyznam, że mnie też tu się podoba, ale nie wytrzymałbym na stałe.
A- Nie było mowy o stałości.- odparłam.
Wskoczyłam na mały murek, który z odległością był coraz wyższy. Szliśmy w stronę plaży. Gdy wkroczyliśmy na piasek zdjęliśmy buty by móc go poczuć. Położyliśmy je tuż obok siebie i udaliśmy się w stronę wody. Nagle Harry podniósł mnie.
H- Co powiesz na małą kąpiel ?
A- Nie, Harry, ani się mi się waż !
H- A odważę się.- powiedział równocześnie się śmiejąc.
A- Opuść mnie na ziemię, Harry !
Widziałam jak woda podmywa stopy Stylesa, bałam się, że ten wariat za chwilę na prawdę mnie wrzuci. W końcu po nim wszystkiego można się spodziewać. Nieoczekiwanie jednak chłopak zaczął się oddalać. Spojrzałam na niego z dołu. Czułam się jak mała dziewczynka będąca w bajce. Jak ktoś zaprowadzony do innego świata. 
A- Eeem, może byś mnie tak już odstawił ?
H- Niekoniecznie.
A- Co masz na myśli ?
H- Złap się mocno.
Początkowo nie wiedząc co robić ścisnęłam ręce na jego szyi. Loczek zaczął obracać się, nabierał na prędkości. Dodatkowo wiał silny wiatr. Przez moment nic nie widziałam bo na twarzy miałam pełno włosów. Raptownie poczułam jak lecę. Myślałam już ,że Harry zrobił to specjalnie ale biedaczek potknął się i polecieliśmy oboje. 
H- Wybacz.
Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Styles nie wiedział o co mi chodzi.
A- Nigdy więcej nie wybiorę się już nigdzie z tobą w nocy.
H- Nigdy nie mów nigdy.
Podniosłam się z ziemi i otrzepałam z piachu. Gdy poprawiałam włosy poczułam, że nie ma na mojej głowie czapki.
A- Moja czapka.
H- Jaka czapka ?
A- Miałam założoną czarną czapkę !
H- To gdzie ją masz ?
A- Nie wiem własnie.
Podbiegłam i włożyłam swoje buty gdy zauważyłam jak coś dryfuje na wodzie.
A- Znalazłam ją.- zawołałam do Hazzy.
H- To weź ją i wracajmy już do hotelu.
A- Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Styles stanął obok mnie opierając się o me ramię.
H- Gdzie ją masz ?
A- Tam.- powiedziałam wskazując na wodę.
H- Hahaha no to życzę powodzenia.
A- To twoja wina.- powiedziałam szturchając go łokciem.
H- Moja ?! Wypraszam sobie.
A- To tobie zachciało się kąpieli wodnej do której na szczęście nie doszło i karuzeli.
H- Ale podobało Ci się !
A- Ale to nie zmienia faktu, że to twój pomysł !
Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili cała sytuacja wydała nam się mega komiczna.
H- Wracajmy już.
A- Jasne, ale bierzesz mnie na barana.
H- Nie ma problemu.
Gdy miasto powoli zaczęło już ożywać my dopiero szliśmy by spać. Gdy dzień powoli już nas witał, my go żegnaliśmy. Może i jutro będziemy trochę tego żałować z powodu przemęczenia teraz i tak jestem pewna, że było warto...

niedziela, 27 stycznia 2013

I znów nominacja do Libster Award- haha za co ? XD
Nie no, oczywiście ponownie dziękuję i cieszę się bardzo, że w pewnym stopniu podoba wam się moje opowiadanie :)

A teraz odpowiedzi na te pytania XDXD
1. OD KIEDY MASZ BLOGA ?
Odp. Bloga założyłam jakoś tak w połowie sierpnia.
2. SKĄD JESTEŚ ?
Odp. Gorzów Wielkopolski, woj.lubuskie.
3. MASZ RODZEŃSTWO ?
Odp. Niestety tak ://
4. TWOJA ULUBIONA PIOSENKA ?
Odp. Linkin Park- Numb.
5. ULUBIONY CYTAT ?
Odp. ,,Twój dom jest tam gdzie serce twe jest".
6. CO NAJBARDZIEJ LUBISZ ROBIĆ ?
Odp. Hmm... chyba jak każdy słuchać muzyki, spotykać się z przyjaciółmi. Siedzieć na twitterze no i pisać kolejne rozdziały :P
7. ULUBIONE DANIE ?
Odp. Zawsze mówiłam, że filety z kurczaka ale po dłuższym namyśle wydaje mi się, że chyba spaghetti haha *informacja odmieniająca życie* XDXD
8. ILE MASZ LAT ?
Odp. Wiek to tylko liczba, dojrzałość to wybór ;)
9. CO SPRAWIA, ŻE JESTEŚ SZCZĘŚLIWA ?
Odp. Muzyka oraz moi idole.
10. DLACZEGO PISZESZ BLOGA ?
Odp.Gdy założyłam mój fanepage ( Stwierdzam infection,bo Harry Styles) obiecałam, że na 30 like wstawię jakiś imagin. Ludziom spodobał się i prosili o więcej. Pisałam takie jednoparty z dedykacjami gdy potem zaczęli proponować abym spróbowała z czymś nieco dłuższym. Zgodziłam się- no i tak wyszło :)
11. JAKIE SĄ TWOJE ZALETY ?
Odp. Nigdy nie patrzę na siebie w ten sposób haha. Nie wiem czy do końca do jest to ale ponoć jestem szczera do bólu. Nie naśladuję nikogo- jestem sobą i nie boje się powiedzieć komuś tego co o nim myślę. 

PRZY NASTĘPNYM ROZDZIALE PODAM MOJE NOMINACJE :)
(lol, będzie trudno bo nie czytam blogów haha.)

piątek, 25 stycznia 2013

Rozdział 74

* z perspektywy Charlie *

Przyłożyłam telefon do ucha by wyraźniej słyszeć.
Ch- Hallo, Matty ?
K- Wybacz, ale Matty nie może podejść teraz do telefonu. 
Ch- Aha, rozumiem.
K- Przekazać coś ?
Ch- Nie, nie trzeba.
Rozłączyłam połączenie. Usiadłam na łóżko i spojrzałam na Alex.
A- Coś nie tak ?
Ch- Odebrała kobieta...
A- Może to jego matka ?
Ch- Nie, przecież on mieszka tylko z ojcem.
A- Dobra, przyjmijmy, że sprowadził do domu dziewczynę. Co to powinno Cię interesować. Przecież on Ci się nie podoba.
Ch- No ale wiesz... Nie umiem Ci tego logicznie wytłumaczyć. Zresztą...nie wiem.
Odwróciłam się spoglądając na panoramę miasta i czułam jak lecą mi łzy. Przetarłam twarz rękawami i głośno pociągnęłam nosem. Może los chciał aby to wszystko tak się potoczyło ? Może to jakiś znak ?
Ch- Niall jest w pokoju ?
A- Nie wiem, powinien być.
Wstałam udając się do drzwi.
A- Wybierasz się do niego ?
Ch- Musimy porozmawiać.
A- Pójdę...
Ch- Nie, lepiej zostań tu. Muszę przejść przez to sama.
Złapałam za klamkę mocno ją ściskając i wyszłam. Stanęłam przed białymi drzwiami z numerkiem 138. Miałam już za nie pociągnąć gdy usłyszałam krzyki wydobywające się zza nich.
L- Musisz w końcu to zrobić !
N- Louis, ale to nie jest takie łatwe jak myślisz.
L- Kto nie ryzykuje ten nic nie wygrywa !
N- Przez to mogę tylko wiele stracić.
L- Wręcz przeciwnie. Nie masz nic do stracenia.
N- Nie mogę, nie teraz. Zbyt krótko się znamy...
L- Czas nie ma nic do czynienia jeśli chodzi o prawdziwą miłość.
N- Nie, nie teraz. Nie dam rady. Poza tym co Charlie na to powie ?
L- To twoja przyjaciółka, zrozumie. 
N- Nie wiem, nie wiem co mam robić.
L- Może ty nie wiesz, ale ja wiem. Idę z moją DZIEWCZYNĄ na spacer, a ty rób jak uważasz.
Nagle drzwi otworzyły się. Stanęłam jak wryta i tylko spoglądałam na Lou.
L- O, hej Charlie.
Ch- Hej Tommo, wszystko w porządku ?
L- Jasne, a co miałoby być źle ?
Uśmiechnięty chłopak odszedł ,a ja dalej stałam zdezorientowana. Koniec, Niall zakochał się. Wszystko wydawało się być już bez sensu. Wróciłam do pokoju i trzasnęłam drzwiami najmocniej jak potrafiłam.
A- Coś ta rozmowa nie za dobrze poszła.
Ch- Nie było żadnej rozmowy.
A- To co innego się stało ?
Ch- Nic.
A- Widzę, że coś jest nie tak.
Ch- CHYBA MÓWIĘ, ŻE NIC MI NIE JEST, TAK !
Nagle zaczął dzwonić telefon.
A- Może odbierzesz ?
Sięgnęłam po niego i rzuciłam o ścianę nad łóżkiem. Wbrew moim przewidywaniom sygnał ustał ale komórka była cała.
A- Można i tak...
Usiadłam na podłodze opierając się o drzwi ukrywając swoją twarz w dłoniach.

* z perspektywy Niall'a*

Nie mogłem zrozumieć dlaczego ostatnio chłopaki tak bardzo naciskają na mnie. A w szczególności Louis. Może aż tak bardzo widać jak cierpię z tego powodu. Nie, na pewno nie. Siedziałem załamany na krześle nie wiedząc co robić. Minuty powoli mijały, wszystkiego mi się odechciewało z każdą przybywającą sekundą. Drzwi otworzyły się. Za nimi ukazał się Liam. Zawsze mogłem znaleźć w nim oparcie, może i teraz mnie wesprze. 
N- Mam problem.
L- Chodzi o Charlie, zgadłem ?
N- Louis za mocno na mnie napiera.
L- Wiesz sam jaki on jest, chce dobrze dla Ciebie.
N- Nie czuje się jeszcze gotów.
L- Lata szybko mijają, nie wiadomo kiedy nadejdzie nasz kres. Nie mamy wieczności by zwlekać z naszymi decyzjami. Taka prawda. Bolesna, ale prawda.
N- To co mam zrobić ?! Nie potrafię stanąć tak z nią twarz w twarz i powiedzieć, że ją kocham.
L- To napisz piosenkę.
Liam ugryzł batonik i usiadł na ramieniu fotela.
N- Ale i tak jej przed nią nie zaśpiewam bo nie dam rady.
L- Możemy ją zaśpiewać na najbliższym koncercie. 
N- Co ?
L- Charlie za pewnie będzie oglądała. Nie musisz dedykować jej ją wprost. Wystarczy, że ty będziesz wiedział o kogo chodzi.
N- Tyle, że o czym ma być ta piosenka ?
L- Napisz to co czujesz.
Westchnąłem ciężko i przetarłem twarz z przemęczenia. Payne poklepał mnie po ramieniu zachęcająco.
L- Wierzę, że dasz sobie radę.
Zostałem sam. Sięgnąłem do szuflady po mój notes i długopis. Zawsze zapisywałem w nim chwyty na gitarę czy jakieś pojedyncze zwrotki, które później wykorzystywaliśmy lub tworzyliśmy z nich zwrotki piosenek. Znalazłem pustą stronę i przygryzałem końcówkę długopisu. Nic nie przychodziło mi do głowy. Główkowałem i główkowałem aż w końcu postanowiłem pobrzdękać chwilę na gitarze. Może wtedy coś przyjdzie. Do pokoju wszedł Harry ale udał się od razu pod prysznic. Załamany miałem już sobie odpuścić gdy usłyszałem nucącego Stylesa.
H- It's in your lips and in your kiss. It's in your touch and your fingertips...
N- And it's in all the things and other things that makes you who you are. And your... eyes irresistible.
Loczek wyszedł do mnie wycierając ręcznikiem włosy.
H- Dobre do było.
N- Napełniłeś mnie inspiracją.
H- Hahaha. Po co tak w ogóle to robisz ?
N- Liam poradził mi abym napisał piosenkę dla Charlie.
H- I co zaśpiewasz jej ją tak ?
N- Niezupełnie... Mogę wykorzystać ten kawałek co śpiewałeś ?
H- Jasne. Masz coś jeszcze ?
N- Nie, na razie tylko tyle.
H- Pomóc Ci pisać ? W końcu znajdujemy się w podobnej sytuacji...
N- Jeśli masz ochotę.
H- Dobra dawaj notes. Będę zapisywał ,a ty graj na tej gitarze.
Siedzieliśmy do wieczora zamknięci w pokoju. Bez jedzenia z samą wodą. Aż nie wiem jak przeżyłem. W końcu udało nam się skończyć. Na koniec wprowadziliśmy małe oprawki i ustaliliśmy całe brzmienie podkładu. Było idealnie.
N- Kiedy mamy najbliższy koncert ?
H- Wydaje mi się, że jakoś tak w lutym.
N- Świetnie. Na razie wystarczy, że nie zgubię notesu i wszystko mamy już zaplanowane.
H- Okay, jeszcze tylko omówić z Paulem trzeba tą kwestie.
N- Racja. Ale teraz chodźmy coś zjeść, bo zdycham z głodu.



wtorek, 15 stycznia 2013

Rozdział 73

* z perspektywy Alex *

Przez całą noc nie mogłam zasnąć więc leżałam patrząc w sufit. Rano udaliśmy się na śniadanie do małej, niezbyt popularnej restauracyjki. Mieliśmy tam spokój. Zaczęliśmy omawiać plany na resztę dnia. O 16 chłopaki szli na kolejne wywiady do gazet oraz radia. Natomiast ja i Charlie miałyśmy wybrać się wraz z Eleanor i Danielle na wspólne zakupy. Perrie miała spotkanie ze członkami swojego zespołu- Little Mix. Dochodziło do godziny jedenastej. Wracaliśmy właśnie do hotelu gdy podszedł do mnie Harry i zapytał czy nie miałabym ochoty przejść się z nim na spacer. Oczywiście zgodziłam się. Zmierzaliśmy w ciszy przez nieznane mi uliczki gdy nagle grupka paparazzi rzuciła się na nas.
A- Harry, co robimy ?
H- A co mamy robić, idźmy dalej.
A- A co by tak może z ucieczką, zabawą w kotka i myszkę ?
H- I tak nas złapią i tak. Próbowałem.
A- No szkoda, ale tak też można.
H- Ale jeśli chcesz, chodź pokażę Ci coś.
Chłopak pociągnął mnie za rękę i zaczęliśmy biec. Skręcaliśmy co chwilę w jakieś uliczki, które wydawały mi się być zbudowane bez żadnego celu. W końcu stanęliśmy przed opuszczonym budynkiem. 
H- Wchodź pierwsza.
A- Jesteś pewny ?
H- Nie ufasz mi ?
Skinęłam głową i po woli otworzyłam drzwi. Chłopak podążył tuż za mną. Udaliśmy się na górne piętro. W dość starym i zniszczonym wilgocią pomieszczeniu kryła się magia dawnych lat. Plakaty z Marilyn Monroe, stół bilardowy, gramofon i karton płyt winylowych od razu rzucały się w oczy. W rogu stała również kanapa ze skórzaną tapicerką.
H- Kiedyś razem z Louisem ukrywaliśmy się tu przed reporterami.
A- Wspaniałe miejsce.
H- Zawsze gdy jesteśmy w LA odwiedzam je.
A- Cieszę się, że mi je pokazałeś.
H- Zasługujesz na to.
Włączyliśmy jedną z płyt Johna Lennona i rozegraliśmy partyjkę bilarda.
A- Nie jestem zbyt dobra w tę grę.
H- Chodź, nauczę Cię.
Harry złapał mnie delikatnie w pasie i przyciągną do siebie. Wziął ode mnie mój kij. 
H- Daj dłonie.
Loczek złapał za me ręce i prawidłowo je układał. Następnie mówił o tym w jaki sposób celować no i najważniejsze- uderzać. Chciałam aby ta chwila trwała wiecznie ale musieliśmy wracać już do hotelu.

* z perspektywy Charlie *

Jak zwykle Alex zostawiła mnie samą. Tym razem jej wybaczę, bo zabrał ją Harry, ale jeśli odmówi wyjścia z Danielle i Eleanor to już się do niej więcej nie odezwę. Ostatnio zaczęłyśmy spędzać mniejszą ilość czasu ze sobą. Może i to lepiej, chyba potrzebowałyśmy jakiegoś czasu wyłącznie dla siebie. Siedziałam w hotelowym pokoju zamknięta sama ze swoimi myślami. Spoglądając na niemalże bezchmurne niebo zaczęłam wspominać Mattiego. Nasze ostatnie spotkanie, jego słowa. Miał rację... Niestety, umiem wytrzymać tylko do czasu. Czułam, że moja wola słabnie. Nagle zaczęłam potrzebować jego uścisków, słów, pocałunków. Jego całego. Cała ta sytuacja przerastała mnie. Czułam się jak mała dziewczynka, którą pytają kogo bardziej kocha- mamę czy tatę. Oczywiście ona nie umiała podjąć decyzji. Nagle ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam by je otworzyć. W progu stał Niall.
Ch- Coś się stało ?
N- Przyszedłem pogadać.
Usiedliśmy na łóżku. Przez ponad pięć minut patrzeliśmy na siebie w ciszy.
Ch- Too o czym chciałeś mówić ?
N- Ehh... chciałem powiedzieć Ci coś od dłuższego czasu, ale no po prostu ja...
Ch- Tak ?
N- Kocham...
Ch- Co kochasz ?
N- KURCZAKI ! Tak, kocham kurczaki !
Ch- Aha, czyli jeśli dobrze rozumiem od dłuższego czasu zbierałeś się na odwagę by wyznać mi swoją miłość do kurczaków ?!
N- Tak, dokładnie.
Ch- To eee, fajnie.
Kurczaki... I znów moja głupia wyobraźnia zaczęła pokładać jakiekolwiek nadzieję. Ale nie wiem dlaczego to wszystko wydało mi się być dosyć dziwne. Dlaczego miałby mi wyznawać do nich miłość ? Tu na pewno nie chodzi o to. A co jeśli Niall zakochał się ale boi mi się tego wyznać ? Albo wie, że ja kocham jego... Nie, to tak nie może być.
Ch- Czy na pewno chodzi Ci o kurczaki ?
N- Tak, dlaczego pytasz ?
Ch- Wiesz, bo to trochę dziwne. Ale mnie możesz wszystko powiedzieć.
Usłyszałam jak blondas po cichu mówi- jeszcze za wcześnie. Zaczęłam się zastanawiać na co jest za wcześnie. 
Ch- Na nic nigdy nie jest za wcześnie.
N- Co ?
Ch- Mówię, że nie jest za wcześnie.
Horan zaczął się do mnie zbliżać gdy nagle drzwi znów się otworzyły. Do pokoju weszła Alex.
A- Nie przeszkadzam ?
Niall szybko wstał i zaczął drapać się po czole.
N- Nie, ja właśnie miałem wychodzić, cześć.
Sturlałam się z jękiem z łóżka.
A- Sorry.
Ch- Spoko i tak do niczego by nie doszło.
A- Skąd wiesz ?
Ch- Wyznał mi miłość...
A- Świetnie !
Ch-... do kurczaków.
A- Kurczaków ?!
Ch- No wiesz, te zwierzęta hodowlane do jedzenia.
A- Charlie, wiem co to kurczak.
Ch- To po co pytasz ?
A- Bo dziwi mnie ten fakt.
Ch- Nie tylko Ciebie.
A- Zobaczysz, będzie dobrze.
Ch- Wątpię...
Sięgnęłam do kieszeni po telefon i szybko wybrałam numer.
Ch- Hallo, Matty ?