piątek, 11 stycznia 2013

Rozdział 72

* z perspektywy Harry'ego *

Leżeliśmy wspólnie z Alex na łóżku. Moja marynarka leżała na podłodze. Rozpięta koszula z powiewającym na szyi krawatem trzymały się jeszcze na swoim miejscu. Pociągnąłem do końca przez słomkę ostatni łyk coli z kubka i położyłem go na szafkę obok.
A- Co chcesz robić ?
H- Nie wiem, nie mam żadnych propozycji. A ty ?
A- Mam jedną.
Dziewczyna złapała mnie za krawat przyciągając do siebie. Szeptałem do jej ucha.
H- Jakie masz zamiary ?
A- Przekonasz się.
Nachyliłem się nad nią kładąc ręce na jej talii. Ona swoje owinęła wokół mojej szyi. Nasze sylwetki przyległy do siebie.
A- No, pocałuj mnie !
Położyłem rękę na jej policzek zbliżając się powoli do ust. Podążając w jednym rytmie i mierzwiąc swoje włosy odczuwaliśmy wspólną przyjemność.
A- Chcesz przejść dalej ?
H- C0 masz na myśli ?
A- Nie udawaj takiego grzecznego, że nie wiesz.
Zacząłem śmiać się pod nosem. Ta propozycja w pełni mi odpowiadała. W jednym momencie koszula poleciała na podłogę. Gdy miałem zabrać się za resztę czułem szarpanie za ramię. Szamotałem się lecz nadal odczuwałem te dziwne uczucie.
A- Harry, coś jest nie tak ?
A- Harry.
A- Harry...
Nagle ocknąłem się. Stał nade mną Louis, Alex spała.
L- Oh Alex, co masz na myśli ?
H- Zamknij się.
L- Haha musisz bywać ostrożniejszy.
H- Co dokładnie słyszałeś ?
L- Małe co nieco ?
Nienawidzę gdy mówię przez sen, a zdarza mnie się to bardzo ciężko. Zacząłem zastanawiać się co by było gdyby to ona mnie budziła, a nie Tomlinson.
H- To zostaje między nami.
L- Chyba śnisz.
H- Nie, obudziłeś mnie.
L- Haha te doznanie bardzo się mi teraz przyda.
H- O czym ty mówisz ?
L- Zbiórka u was w pokoju- teraz.
Wstałem z łóżka poprawiając koszule. Spojrzałem na śpiącą Alex, wyglądała tak uroczo. Poprawiłem jej kołdrę, pocałowałem w czoło i poszedłem.
W pokoju czekała na mnie cała czwórka.
Z- Proszę wstać, sąd idzie.
H- Haha o czym ty gadasz ?
L- Cii, najwyższy Liam idzie !
Li- Witam, proszę usiąść. Czy stawili się wszyscy świadkowie oraz oskarżeni ?
Z- Tak.
Li- W takim razie można zaczynać.
H- Wiesz o co chodzi ?- zwróciłem się w stronę blondasa lecz ten tylko pokręcił głową.
Z- Mój klient Louis Tomlinson pozywa tych dwóch mężczyzn- Harry'ego Styles'a oraz Niall'a Horan'a o ukrywanie swoich uczuć w stosunku do panienek Alex Devlin oraz Charlie Belly. Nie tylko to niszczy nich, ale również całe społeczeństwo dookoła.
N- Hahaha dobry żart.
H- Chłopaki, chyba trochę przesadzacie.
L- Nie Harry, nie. Tak dłużej nie można. To was niszczy. Przecież to wszystko widać, ja nie wiem jak one jeszcze się tego nie domyśliły.
Li- W pełni zgadzamy się z Louisem. Powinnyście im powiedzieć co do nich czujecie.
H- Nie, nie mogę. Nie rozumiecie tego ?
Li- Co ja mówię. Jestem sędziom- masz się mnie słuchać. MASZ IŚĆ DO ALEX I BASTA !
N- Hahaha.
Z- A ty z czego się śmiejesz ? Charlie czeka !
Horan nachylił się do mnie.
N- Idioci, co nie ?
H- Właśnie pomyślałem o tym samym.
L- Głusi nie jesteśmy.
H- No dobra chłopaki dajcie spokój.
Z- A co było ze mną i Perrie, Louisem i Eleanor, Liamem i Danielle ? Każdy naciskał, a teraz nadeszła pora na was.
H- Dogadajmy się jakoś.
Li- Ktoś ma dla nich jakieś propozycje ugody ?
Z- Niech zadecydują ich mamy. 
N- Moja mama myśli, że ja i Charlie już jesteśmy ze sobą.
L- Tym bardziej powinieneś to zrobić !
Li- A ty Hazz ?
H- Moja jej nie zna.
Li- Okay, no to mamy werdykt. Alex poznaje mamę Stylesa po czym podejmujemy decyzję, a Niall musi wszystko wyznać.
N- TO NIE FAIR !
Li- Życie jest nie fair, nic na to nie poradzisz.
H- Mogę już iść ?
Z- Myślę, że tak. Tak.
Wyszedłem z pokoju idąc prosto przez korytarz. Po chwili jednak zdałem sobie sprawę z tego co robię i wróciłem się do pokoju.
L- Rozmyśliłeś się ?
H- Nie. To mój pokój, wy musicie iść.
Z- Mówiłem, spięty jakiś się zrobił.
L- Dokładnie, jedna rozprawa i już człowiek się wykańcza.
Li- Panowie, na nas czas.
Zostałem sam z Niallem. Leżeliśmy na łóżku patrząc się w sufit.
H- Porąbana jakaś ta cała sytuacja.
N- Wiem, ale wiesz o czym teraz myślę. Myślę o tym, że gdybyśmy te pół toku temu nie zostawili samochodu w warsztacie to zapewne zamiast udać się do Nando's pojechalibyśmy do okienka Mc Donald's. Ja nie rzucił bym frytkami, nie poznalibyśmy dziewczyn. Wszystko byłoby inaczej, nie mielibyśmy problemów...
H- To była najwspanialsza rzecz jaka mi się kiedykolwiek przydarzyła, nie żałuję tego.
N- No co ty stary, ja też nie. Tylko mówię, że jedna rzecz ciągnie ze sobą dalej konsekwencje.
H- No wiem o czym mówisz. Ale częściowo zgadzam się z tym co mówili chłopacy. Powinniśmy podjąć jakieś kroki, działania.
N- Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. 
H- Racja przyjacielu, racja...
N- W ogóle według mnie jest jeszcze za wcześnie.
H- Według Ciebie tak, ale co jeśli Matty w tym czasie wkroczy w akcję ?
N- Proszę, weź mi nawet o nim nie mów.
H- Jak chcesz, ja idę spać. Muszę wszystko sobie poukładać w głowie.


* z perspektywy Charlie *

Od południa chodziłam z dziewczynami na mieście, a wieczorem wszyscy razem wybraliśmy się na wspólną kolację. Jedynie tylko Harry z Alex zostali w domu. Wydawało mi się być to trochę podejrzane ale byłam w sumie zadowolona bo wiedziałam, że ona na pewno cieszy się z tego powodu. Bo zjedzonym posiłku wróciliśmy do hotelu. Zamiast każdy pójść do swojego pokoju dziewczyny siedziały w jednym, a chłopaki udali się do drugiego. Eleanor pociągnęła mnie z serdecznym uśmiechem do nich na pogawędkę. W sumie nie miałam żadnych planów, a Alex nie odbierała telefonu więc się zgodziłam. Głównie siedziałam cicho odpowiadając tylko na zadane pytania. Nie wiedziałam jakie pytania poruszać, a które nie. Gdy zrobiło się już późno udałam się do siebie. Widziałam tylko siedzącą osobę oglądającą telewizję i jedzącą popcorn.
Ch- Alex, to ty ?
A- Nie, to nie ja.
Ch- Dlaczego nie odbierałaś ?
A- Spałam.
Ch- Cały czas ?
A- Wcześniej byłam w KFC.
Ch- Beze mnie ?
A- Wy poszliście na jakąś kolację.
Ch- Świnia z Ciebie.
A- Też Cię kocham.
Ch- Dobra, suń się. Jestem zmęczona i potrzebuję snu.
Ubrałam szybko piżamę i wskoczyłam pod kołdrę.
Ch- Nakruszyłaś tu !
A- To nie ja, to Harry.
Ch- Pocieszenie.
A- Dobra idź spać.
Ch- Ty też byś mogła.
A- Ja już spałam zbyt długo, ale za to tobie przyda się odpoczynek.
Ch- Dobra, pogadamy jutro. I właśnie- masz iść z nami. Nie zostawisz mnie !
A- Zobaczymy. Spanie ma wiele swoich korzyści.
Ch- Jakie ?
A- Na przykład wieczory z Harrym ?
Ch- Nie ma tak dobrze, a teraz gaś telewizor bo rano trzeba wstać.
A- Tak mamo.
Odwróciłam się na drugą stronę i położyłam na poduszce pod nosem cicho śmiejąc. Gdy w pokoju zapadła cisza, która nie jest dla nas tak bardzo dobrze znana oddałam się moim nocnym fantazjom...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Kurde, wiem ,że nie najlepszy wyszedł ( z resztą jak zawsze ale ciuul) ale mam nadzieję, że nie jest aż tak zły. Ehh...

8 komentarzy:

  1. ja nie wytrzymam, jak tak można. czytam i czytam widzę że coś się zaczyna dziać pomiedzy Harrym a Alex a tu sie okazuje ze to znowu sen! dlaczego nam to obisz? oni musza być razem wkońcu, no prosze Cię no xx
    Rozdział świetny, ten sąd chłopaków najlepszy, mam nadzieję, że dzięki temu chłopcy coś wymyślą i wkoncu może będą razem??? :D
    Kocham ten blog i Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. kocham kocham kocham ♥ rozdział wcale nie jest kiepski tylko zajebisty zresztą jak wszystkie pozostałe :D czekam na CD

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham!!!! Czekam na CD... .xx.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak ten rozdział jest słaby to ja nie jestem człowiekiem.
    To opowiadanie jest GE-NIAL-NE! Tak jak rozdział ;)
    Bardzo podoba mi się ten sąd od chłopaków. Rozśmieszyło mnie to ;#
    Przewidujesz może ilość rozdziałów ? :>
    Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  5. haha dzięki za miłe komentarze- nie wiem czemu ale właśnie ten sąd wydał mi się najdziwniejszy XDD a co do przewidywanej ilości rozdziałów- to chyba nie mam. zależy od rozplanowania, przebiegu wydarzeń no i pomysłów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. a kiedy kolejny rozdział? :) xx

    OdpowiedzUsuń