Hej, wszystkim.
Pierwszy dzień wiosny więc mamy nowy wygląd : )
Jak wam się podoba? Nagłówek został stworzony przez niesamowitą BLOODYAnn { https://www.facebook.com/BloodyAnnProductions }.
Przy okazji- jak wiecie jutro się wyprowadzam i przez jakiś czas nie będę miała internetu. Dziś wieczorem spróbuję dodać rozdział ale NIC NIE OBIECUJĘ : ) Najwyżej pojawi się za jakiś czas gdy znów będę 'podłączona do sieci'~ Dżess
czwartek, 21 marca 2013
niedziela, 17 marca 2013
Rozdział 79
* z perspektywy Alex *
Obudziłam się rano na miękkim łóżku w apartamencie Harry'ego. Z kuchni wyłaniał się aromatyczny zapach tostów z dżemem. Hahaha nieco podobnie jak w filmach. Przecierając ze zmęczenia oczy wstałam i udałam się do pomieszczenia, w którym prawdopodobnie przebywali chłopcy. Nalałam sobie soku i usiadłam obok Zayna, który zatrzymał się tu również na noc . Styles w tym czasie rozmawiał przez telefon patrząc za okno. Gdy zakończył konwersację podszedł do mnie szepcząc na ucho, abym ubrała się. Nie myśląc wstałam i poszłam do pokoju wyjmując pierwsze lepsze rzeczy z torby. Gdy wyszłam z łazienki torby jak i Harry'ego nie było. Zdziwiona udałam się do salonu.
A- Gdzie jest loczek?- spytałam zdezorientowana.
Z- Zapomniałbym. Czeka na Ciebie w samochodzie.
W samochodzie?- pomyślałam i szybko zbiegłam na dół. Jego czerwony Jaguar E- Type Roadster już czekał na ulicy utrudniając ruch innym.
H- Jeszcze chwila i chyba rozszarpaliby mnie żywcem.- powiedział radośnie chłopak.
A- Trzeba było mi powiedzieć, że masz zamiar gdzieś jechać to pośpieszyłabym się. No i lepiej ubrała.- odparłam.
H- Wyglądasz ładnie.- rzekł Harry.
Uśmiechnęłam się w jego stronę i gdy zdaliśmy sobie sprawę ,że stoi za nami z dziesięć samochodów, których właściciele trąbili na nas, ruszyliśmy. Gdy wyjeżdżaliśmy poza granice Londynu założyłam nogi na przednią maskę.
A- Dokąd tak w ogóle mnie wywozisz?- zapytałam.
H- A wybieramy się właśnie na tydzień do Holmes Chapel w odwiedziny do mojej mamy.- odpowiedział Styles.
A- Hahaha zabawne, a tak na prawdę?- nie chciałam mu uwierzyć na słowo.
H- No mówię Ci. Małe miasteczko, położone na północny zachód od Londynu.- powiedział.
Przęłknęłam głośno ślinę. Zaczęłam się denerwować. Dlaczego on mnie tam zabiera? I dlaczego nic mi wcześniej nie powiedział? Co oni sobie o mnie pomyślą? Myślałam, że gorzej już być nie może gdy nagle samochód zaczął się powoli zatrzymywać. Pomyślałam, że Harry robi sobie jakiś krótki postój, ale uderzenie w kierownice troszkę jednak zmieniło mój tok myślenia.
A- Co jest?- zapytałam.
H- Benzyna się skończyła. Nie wiem jak to możliwe, tankowałem wczoraj wieczorem.- mówił zdenerwowany.
Wsadziłam kosmyki włosów za ucho i wysiadłam. Styles uczynił to samo.
H- Gdzie się wybierasz?- pytał niepewnie.
A- Spróbuję kogoś zatrzymać. Może będą mieli jakieś zapasy na TAKIE WYPADKI w bagażniku.- rzekłam.
Drżałam z zimna przemierzając przez śnieg na drugą stronę drogi. Kurtkę zostawiłam w środku. Trzymałam rękę w górze chyba przez 30 minut lecz i tak wszyscy mnie ignorowali.
H- To nie działa.- krzyczał Harry.
Miał rację, to niezbyt pomagało. Tylko marnowaliśmy czas. Do głowy wpadł mi trochę głupi, ale skuteczny pomysł. Gdy po szosie jechał mężczyzna podniosłam koszulkę do góry, pokazując piersi. Samochód automatycznie zatrzymał się kawałek dalej. Zdziwiony brunet patrzał na mnie z krzywą miną. Podeszłam do okienka, które się otwierało.
K- Mogę Ci w czymś pomów, maleńka?- spytał oblech.
A- Skończyła mi się benzyna. Miałby pan trochę na zbyciu?- próbowałam być miła.
K- Dla Ciebie zawsze.- powiedział i wysiadł.
Gdy dawał mi zieloną, plastikową butelkę klepnął mnie po tyłku. Zdenerwowana podziękowałam i wróciłam szybko do Harry'ego.
H- Głupia jesteś.- wykrztusił z siebie.
A- Może i tak, ale inaczej by nam się nie udało.- odpowiedziałam.
H- Dobra, idź się ogrzej do auta. Ja wleję to i zaraz będziemy na miejscu.
Po trzydziestu minutach staliśmy już pod drzwiami. Tuptałam sobie nogą gdy Styles wciskał dzwonek. Po chwili usłyszałam zbliżające się do nas kroki. Tętno rosło, serce biło coraz mocniej. Klamka poruszała się w górę i w dół, słychać było obracający się klucz. Zza drzwi wyszła przepiękna brunetka z ślicznym uśmiechem.
A- No, martwiłam się o was! Gdzie wyście się podziewali?- powiedziała radośnie kobieta.
H- Problemy na drodze.- powiedział Harry wtulając się do niej.
Podczas gdy oni wchodzili do środka, ja niepewnie stałam na ganku.
A- Wchodź, wchodź. Nie zjemy Cię.- powiedziała zachęcająco kobieta. Miała ona na imię Anne. Dużo o niej wcześniej słyszałam od Hazzy. Zanieśliśmy torby do swoich pokoi, które były koło siebie i usiedliśmy w salonie popijając ciepłą herbatę. Choć za nią zbytnio nie przepadam, tym razem po tym mrozie marzyłam o niej.
* z perspektywy Charlie *
Nazajutrz obudziłam się w objęciach blondyna. Próbowałam wstać i uciec najszybciej jak się dało, ale przez przypadek zahaczyłam nogą o róg łóżka i poleciałam na podłogę.
M- A ty gdzie się wybierasz?- spytał Matty powoli podnosząc się.
Ch- Dom wzywa.- powiedziałam zakładając spodnie.
M- Nie idź jeszcze.- prosił.
Ch- Muszę, na prawdę. I tak byłam tu wystarczająco długo.
Zerknęłam na zegarek leżący na szafce. Wpół do dwunastej. Zakładałam właśnie bluzę gdy czułam mocne pociągnięcie.
M- Zadzwoń po Alex, ja napiszę po Colina. Pójdziemy gdzieś razem, porobimy coś.- nalegał chłopak.
Ch- Alex nie ma. Poza tym wątpię aby chciała gdzieś iść. A teraz wybacz ale na prawdę już idę.
Zbiegłam szybko na dół trzaskając drzwiami frontowymi i pobiegłam szybko przed siebie. Przetarłam rękoma twarz ze zmęczenia i cicho westchnęłam. Co ty wyprawiasz Charlie, zastanawiałam się. Ludzie patrzeli na mnie jak na idiotę. Dziesięć stopni na minusie, a ja chodzę po Londynie w samym dresie. Poszłam szybko na rogu wziąć coś na wynos do Nando's i wróciłam do domu. Leżałam w salonie jedząc frytki z lodami, gapiąc się w telewizor. Sprawdzałam co chwilę telefon, patrząc czy może Alex raczyła odebrać mojego sms'a. Nie chciałam zostawać tu sama na tydzień. Czułam się niepewnie. Wszystko mogło się wydarzyć, czułam się niepewnie. Przełączałam programy, lecąc jeden po drugim gdy nagle zauważyłam znaną mi blond czuprynę. Wróciłam na tamten kanał. Na MTV leciał jeden z nowych teledysków One Direction. Uśmiechałam się do ekranu, patrząc jak Horan wraz ze swoimi przyjaciółmi pomaga dzieciom oraz wygłupiają się w różnych miejscach. To dziwne, ale nie ma go tak krótko, a brakuje mi jego obecności. Wolałabym pojechać z nim, niż aby Alex była teraz z Harrym. Może i to chamskie, ale nie mogłam cofnąć własnych myśli...
Zbliżało się już do godziny dwudziestej pierwszej. Kładłam się już powoli do łóżka gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Nie chcąc podeszłam do nich z oczywistym wrażeniem, że za nimi stoi Matty. Otworzyłam je i powiedziałam:
Ch- Nie wiem co ty chcesz, ale....
W połowie przerwałam. Ku memu zaskoczeniu stał tam Niall, trzymając w lewej ręce torbę.
N- Wybacz, że przeszkadzam. Już sobie idę...- powiedział chłopak.
Ch- Nie, czekaj!- zawołałam.- Myślałam, że to Matty. Czy ty przypadkiem nie miałeś być w Irlandii?
N- W sumie to tak, poleciałem tam, ale nie mogłem wytrzymać. Mogę wejść?- spytał niepewnie.
Wpuściłam go do środka. Leżeliśmy w moim pokoju, patrząc w sufit w milczeniu. Jak kiedyś...
Po chwili Horan, opowiedział mi, że czuł się w domu jak pod kloszem. Powiedział mamie całą prawdę i nie mógł wytrzymać jej wypytywań. W pełni go rozumiałam, kiedyś miałam zupełnie podobnie. Każdy kolega był już podejrzewany. Gdy ktoś mi się podobał, choć nawet nie mówiłam o tym rodzicom, oni wypominali mi to nawet po fakcie. W takich momentach rozumieliśmy się bez słów. Około godziny dwudziestej trzeciej blondyn zabierał się już do siebie.
Ch- Niall...- powiedziałam drżącym głosem.
N- Tak?- odparł.
Ch- Chcę abyś został.- powiedziałam.
N- Nie będę już leciał do Irlandii, zostaję w mieście.- powiedział.
Ch- Nie chodzi mi o Londyn, mówię o moim domu. Nie chcę abyś szedł.- rzekłam.
Chłopak zaśmiał się i położył obok mnie.
N- Dobra, ale rano stawiasz mi śniadanie.
Ch- Niech Ci będzie.- powiedziałam wybuchając śmiechem.
niedziela, 10 marca 2013
Rozdział 78
* z perspektywy Charlie *
Przetarłam rękawem okno pokryte lekko mgłą. Samolot właśnie wystartował. Żegnaj LA- pomyślałam. Wpatrując się w białe chmury zaczęłam zastanawiać się co czuje Niall. Teraz pewnie siedzi samotnie w samolocie udając się do Irlandii, podczas gdy my zmierzamy do Londynu. Szykowałam się wewnętrznie na tę rozłąkę tak samo jak i na powitanie z Mattym. Chciałabym się dowiedzieć kim była ta kobieta w słuchawce telefonu, ale wiem, że jeśli go zobaczę wpadnę w furię. Obracałam telefon w dłoniach hamując stres. W słuchawkach leciała rozluźniająca nuta Guns N' Roses. Don't you cry tonight, i still love you baby... Spojrzałam na Harry'ego, który delikatnie głaskał śpiącą Alex po głowie. Ta opierała się na jego ramieniu. Próbowałam oderwać swoje myśli od codzienności, ale natłok wszystkiego przygniatał mnie. Sięgnęłam do góry po koc, którym się okryłam i oddałam snu.
* parę godzin później *
L- Pobudka śpiochu.- powiedział Liam.
Ch- Co jest?- rzekłam głośno ziewając.
L- Jesteśmy już na miejscu.- przez jego głos przechodziła wieczna empatia oraz zadowolenie.
Wstałam powolnie przeciągając się i wylazłam z samolotu. Moje ciało przeszedł drobny dreszcz. Z ciepłego Los Angeles znów przeniosłam się do deszczowego Londynu. Na dodatek pogoda była nie najlepsza.
Ch- Gdzie jest Alex?- spytałam wszystkich.
E- Harry zabrał ją do siebie. Chciał Ci powiedzieć, ale spałaś.
Rozejrzałam się dookoła. Faktycznie, nie było ich już. Zdezorientowana pożegnałam się z wszystkimi i udałam do domu. Była z jakaś czwarta nad ranem, mrok przeszywający ulice i niezmierna cisza niezbyt otulały bezpieczeństwem. Gdy weszłam do domu i rzuciłam torby na progu złapałam od razu za telefon wybierając numer Stylesa.
Ch- Hej, mam nadzieję, że nie przeszkadzam. Chciałam tylko się dowiedzieć czy Alex jest na pewno z tobą.
H- Hej, no własnie kładłem się spać. Alex leży sobie w łóżku i chrapie. Chciałem Ci wcześniej powiedzieć, ale nie miałem zbytnio jak. Jutro wybieramy się do Holmes Chapel na parę dni.
C- No to ten, miłej podróży i ja też już będę się kładła, cześć.
H- Dobranoc.
Rozłączyłam się. Samotny tydzień, świetnie. Wiem, że to sytuacja wyjątkowa ale mogłaby mnie nie zostawiać. Zostawiając wszystko tak jak było wyszłam z domu nie mając kompletnie pojęcia gdzie się udaję. Przechodziłam obok domu Mattiego więc postanowiłam złożyć mu wizytę. Teraz albo nigdy. Napisałam mu wiadomość, aby wyjrzał przez okno.
M- Charlie?!
Ch- Masz chwilę?- spytałam.
M- Wejdź do środka, ojciec wyjechał.
Niepewnie złapałam za klamkę i otworzyłam drzwi. Po chwili blondyn zbiegł na dół narzucając na siebie koszulkę. Wsadziłam ręce do kieszeni od bluzy i zwróciłam swój wzrok na podłogę.
M- Co robisz tu tak wcześnie?- powiedział zaniepokojony.
Ch- Jeśli Ci to przeszkadza mogę przyjść jutro.- odparłam.
M- Wiesz, że nie o to chodzi.
Usiedliśmy w salonie. Słońce zaczęło powoli wychodzić. Siedzieliśmy przez długi czas w ciszy rozglądając się na wszystkie strony świata.
M- A więc o czym chciałaś pomówić?- spytał Matty przerywając ciszę.
Ch- Może to głupio zabrzmi, ale dzwoniłam do Ciebie ostatnio...
Chłopak przetarł rękoma twarz i zaczął się śmiać.
Ch- O co Ci chodzi?- spytałam zdenerwowana.
M- Niech zgadnę, pomyślałaś, że podczas kiedy ty byłaś w Los Angeles, ja znalazłem sobie inną dziewczynę?
Ch- Mniej więcej. Ale rób co chcesz, to twoje życie.- wstałam z kanapy i udawałam się do wyjścia, kiedy poczułam silny uścisk na moim nadgarstku.
M- Charlie, to była moja ciocia, siostra mojego taty. Wpadła do nas na wizytę i chamsko odebrała mój telefon. Cała ona.
Zrobiło mi się strasznie głupio. Spojrzałam tylko na niego i zakryłam twarz.
Ch- Wiesz co, ja chyba już wrócę do domu.- wydusiłam szybko i chciałam iść, ale on nadal mnie nie puścił.
M- Nigdzie nie idziesz.- powiedział blondyn.
Ch- Jestem trochę śpiąca po podróży.- próbowałam się jakoś wymigać.
M- To chodź ze mną na górę.- zaproponował.
Ch- To nie najlepszy pomysł.
M- Co Ci szkodzi?- zapytał trzymając moje dłonie.
Nie wiedziałam co odpowiedzieć, nie miałam żadnych argumentów. Chyba w tym momencie przegrałam. Matty wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Oczywiście nie odbyło się bez moich krzyków, pisków i protestów. W końcu jednak dałam za wygraną. Moje dresy leżały na podłodze podczas gdy ja leżałam wtulając się w niego.
Ch- Nienawidzę Cię.- powiedziałam patrząc mu prosto w oczy.
M- Ja Ciebie też.- chłopak uśmiechnął się i pocałował mnie w nos.
Moja myśl była adekwatna do sytuacji- to wina Alex! Tak, wszystko zwalę na nią bo gdyby była w domu nie przyszłabym tu.
* z perspektywy Nialla *
Otworzyłem drzwi do swojego starego mieszkania. Mama już spała, podczas gdy tata siedział na krześle w kuchni.
N- Cześć.- powiedziałem kładąc torbę ze swoimi rzeczami na podłogę.
T- A ty co?- odparł radośnie ojciec.
N- Musiałem przylecieć i pobyć przez jakiś czas sam, bez chłopaków.
T- Idź do swojego pokoju i się połóż, bo matka zaraz przyjdzie i nie odpoczniesz po podróży.- powiedział tata i poklepał mnie po ramieniu.
Posłuchałem jego rady i udałem się do siebie. Zrzuciłem wszystko z siebie i wlazłem pod pierzynę. Tutaj czułem się bezpiecznie. Nic nie było mi straszne, wszystko mogłem przemyśleć na spokojnie. Podczas tego całego zamętu takie chwile są niczym kraina mlekiem i miodem płynąca...
Nazajutrz obudził mnie intensywny zapach jajecznicy na bekonie. Wstałem i poszedłem do kuchni. Przy kuchence stała mama poruszająca się w rytm muzyki. Aktualnie leciał Alice Cooper- Poison.
N- Cześć mamo.- powiedziałem nie spodziewając się jej reakcji.
M- Niall? Syneczku co ty tutaj robisz?
Zdziwiłem się, że tata nic jej nie powiedział.
N- Przyleciałem nad ranem.
M- Siadaj do stołu. Cieszę się, że jesteś.- mama była najwidoczniej zadowolona moją wizytą.
Siedziałem zajadając się gdy znów zaczęła się zabawa w wypytywanie.
M- Jak wizyta w LA?
N- Eemm... dobrze.- oparłem niepewnie.
M- Dużo mieliście wywiadów?
N- Byliśmy tam tylko trzy dni, więc niezbyt.- mówiłem otwarcie.
M- Coś się stało? Jakaś afera, pokłóciłeś się z Charlie?- wypytywała dalej.
N- Nie, dlaczego coś miałoby się stać?- spytałem zdziwiony.
M- Oh, tak tylko pytam.- powiedziała trzepiąc ścierką, którą przecierała stół.
Odstawiłem talerz do zlewu i wypiłem szklankę pomarańczowego soku.
N- Wybrać się na zakupy?- spytałem.
M- Nie trzeba, wczoraj byłam.- odpowiedziała mama.- Ty tam lepiej powiedz, co u Charlie słychać?
N- Wszystko w porządku.
M- Macie już jakieś plany na przyszłość, zamierzacie wspólnie zamieszkać?
N- Mamo... my nie jesteśmy razem.- nie mogłem już dużej tego ciągnąć.
M- Jak to, zerwaliście? Jaka szkoda...
N- Nie, nie byliśmy razem. Nigdy, rozumiesz?
M- Rozumiem, rozumiem. To dlaczego mnie okłamałeś?
N- Powiedziałem tak dlatego, że Ciągle dopytywałaś się czy kogoś mam i wplątywałaś w różne randki. Tak jak Harry'ego ostatnio. A ona na prawdę mi się podoba.
M- Niall... Trzeba było mi powiedzieć. Przecież wiesz, że ja się o Ciebie martwię.
N- Dobrze, zakończmy ten temat. To pójść na te zakupy czy nie?- próbowałem odwrócić temat od całej sytuacji.
M- W sumie masło się skończyło, możesz skoczyć.- powiedziała zdezorientowana mama.
Wyszedłem z kuchni i ubrałem się. Po drodze do najbliższego sklepu uznałem, że Mullingar nie był jednak zbyt dobrym strzałem na osobisty Azyl...
_____________________________________________
Hejo C: Wybaczcie, że dawno rozdziału nie było, ale jakoś nie mogłam znaleźć czasu. W ogóle ten jakiś dziwny wyszedł, z resztą jak każdy. Dłuższa rozłąka z blogiem mówi sama za siebie -.- Tak czy inaczej- przepraszam.~ Dżess
sobota, 23 lutego 2013
Hej, tu jak zwykle Dżess C:
Otóż nie wiem jak jak to się dzieje ale ciągle nominujecie mnie do Liebster Award i The Versatile Blogger, lol .__. Teraz dostałam właśnie 3 nominacje i chyba wypadało by odpowiedzieć na pytania ehh... haha. Oczywiście bardzo dziękuję http://one-direction-i-must-tell-you-that.blogspot.com/ oraz http://www.my-history-with-one-direction.blogspot.com/. Cieszę się, że opowiadanie wam się spodobało C:
Zacznijmy od Liebster Award XDXD
1. ZA CO KOCHASZ SWOICH/SWOJEGO IDOLA?
Odp. Moich idoli kocham za to, że są dobrymi oraz jedynymi w swoim rodzaju ludźmi.
2. JAKIE ODWIEDZASZ STRONY INTERNETOWE?
Odp. Najczęściej to chyba twitter, youtube i facebook (aby powrzucać informacje na fanepage) no i blogger choć ostatnio nie miałam zbytnio czasu :C
3. ULUBIONA KSIĄŻKA?
Odp. Angelologia jest wspaniała, lol.
4. TRAMPKI VS OBCASY?
Odp. Zdecydowanie trampki.
5. ULUBIONY AKTOR/AKTORKA?
Odp. Skandar Keynes <3
6. ULUBIONY FILM?
Odp. Jeźdźcy Apokalipsy.
7. TELEFON BIAŁY VS CZARNY?
Odp. Eeem... chyba czarny.
8. NIEBIESKIE VS ZIELONE OCZY?
Odp. Mam niebieskie więc powiem, że te haha.
9. JAKIE MIEJSCE CHCIAŁABYŚ ZWIEDZIĆ?
Odp. Chyba każde ale zawsze marzyłam o tym by polecieć do Australii i zapoznać się z kulturą ich rdzennej ludności- Aborygenami.
10. DLACZEGO PISZESZ BLOGA?
Odp. Lubię pisać, dzięki temu mogę tzw. wybuzować swoją wyobraźnię. Jest to fajne zajęcie i moja pasja (chociaż niezbyt mi wychodzi XDDD).
Odp. Justyna ale wolę Dżess haha.
2. ILE MASZ LAT?
Odp. Nie lubię podawać 'danych osobowych' w internecie, lol.
3. JAKIEJ MUZYKI SŁUCHASZ?
Odp. Poza One Direction i Justinem Bieberem skręcam bardziej w rock i metal. Lubię takie klimaty jak AC/DC, Black Sabbath, The Beatles, Nightwish, Metallica, Behemoth itd. (wiem, dziwnie).
4. CZYM SIĘ INTERESUJESZ?
Odp. Najbardziej to chyba sportem. Trenuję koszykówkę, ale uwielbiam piłkę nożną. Oczywiście są jeszcze takie sprawy jak pisanie, muzyka itd. C:
5. MASZ JAKIEŚ SWOJE MOTTO? JAK TAK TO JAKIE?
Odp. Zawsze sobie mówię 'i tak umrzesz' bo to prawda.
6. JAK OCENIASZ SWÓJ BLOG?
Odp. Niezbyt dobrze, według mnie jest dziwny ale ludziom się podoba .__.
7. JAK TO SIĘ STAŁO ,ŻE ZACZĘŁAŚ PISAĆ SWOJEGO BLOGA?
Odp. Wakacyjna nuda rozpoczęła się pisaniem długiego imagina w notatkach na moim fanepage. Czytelnicy polecili bym założyła konto na bloggerze i tu kontynuowała pisanie.
8. LUBISZ ONE DIRECTION?
Odp. Jasne, i'm directioner :3
9. PROWADZISZ JAKIEGOŚ INNEGO BLOGA?
Odp. Na chwilę obecną nie, choć kiedyś pisałam.
10. TWOJA ULUBIONA PIOSENKA NA TEN MOMENT?
Odp. Od zawsze i na zawsze będzie nią Linkin Park- Numb. To nią zawsze kierowałam się w życiu.
11. TWÓJ ULUBIONY FILM?
Odp. Patrz na odpowiedzi powyżej C:
A teraz przejdźmy do The Versatile Blogger.
Otóż nie wiem jak jak to się dzieje ale ciągle nominujecie mnie do Liebster Award i The Versatile Blogger, lol .__. Teraz dostałam właśnie 3 nominacje i chyba wypadało by odpowiedzieć na pytania ehh... haha. Oczywiście bardzo dziękuję http://one-direction-i-must-tell-you-that.blogspot.com/ oraz http://www.my-history-with-one-direction.blogspot.com/. Cieszę się, że opowiadanie wam się spodobało C:
Zacznijmy od Liebster Award XDXD
1. ZA CO KOCHASZ SWOICH/SWOJEGO IDOLA?
Odp. Moich idoli kocham za to, że są dobrymi oraz jedynymi w swoim rodzaju ludźmi.
2. JAKIE ODWIEDZASZ STRONY INTERNETOWE?
Odp. Najczęściej to chyba twitter, youtube i facebook (aby powrzucać informacje na fanepage) no i blogger choć ostatnio nie miałam zbytnio czasu :C
3. ULUBIONA KSIĄŻKA?
Odp. Angelologia jest wspaniała, lol.
4. TRAMPKI VS OBCASY?
Odp. Zdecydowanie trampki.
5. ULUBIONY AKTOR/AKTORKA?
Odp. Skandar Keynes <3
6. ULUBIONY FILM?
Odp. Jeźdźcy Apokalipsy.
7. TELEFON BIAŁY VS CZARNY?
Odp. Eeem... chyba czarny.
8. NIEBIESKIE VS ZIELONE OCZY?
Odp. Mam niebieskie więc powiem, że te haha.
9. JAKIE MIEJSCE CHCIAŁABYŚ ZWIEDZIĆ?
Odp. Chyba każde ale zawsze marzyłam o tym by polecieć do Australii i zapoznać się z kulturą ich rdzennej ludności- Aborygenami.
10. DLACZEGO PISZESZ BLOGA?
Odp. Lubię pisać, dzięki temu mogę tzw. wybuzować swoją wyobraźnię. Jest to fajne zajęcie i moja pasja (chociaż niezbyt mi wychodzi XDDD).
~~
1. JAK MASZ NA IMIĘ?Odp. Justyna ale wolę Dżess haha.
2. ILE MASZ LAT?
Odp. Nie lubię podawać 'danych osobowych' w internecie, lol.
3. JAKIEJ MUZYKI SŁUCHASZ?
Odp. Poza One Direction i Justinem Bieberem skręcam bardziej w rock i metal. Lubię takie klimaty jak AC/DC, Black Sabbath, The Beatles, Nightwish, Metallica, Behemoth itd. (wiem, dziwnie).
4. CZYM SIĘ INTERESUJESZ?
Odp. Najbardziej to chyba sportem. Trenuję koszykówkę, ale uwielbiam piłkę nożną. Oczywiście są jeszcze takie sprawy jak pisanie, muzyka itd. C:
5. MASZ JAKIEŚ SWOJE MOTTO? JAK TAK TO JAKIE?
Odp. Zawsze sobie mówię 'i tak umrzesz' bo to prawda.
6. JAK OCENIASZ SWÓJ BLOG?
Odp. Niezbyt dobrze, według mnie jest dziwny ale ludziom się podoba .__.
7. JAK TO SIĘ STAŁO ,ŻE ZACZĘŁAŚ PISAĆ SWOJEGO BLOGA?
Odp. Wakacyjna nuda rozpoczęła się pisaniem długiego imagina w notatkach na moim fanepage. Czytelnicy polecili bym założyła konto na bloggerze i tu kontynuowała pisanie.
8. LUBISZ ONE DIRECTION?
Odp. Jasne, i'm directioner :3
9. PROWADZISZ JAKIEGOŚ INNEGO BLOGA?
Odp. Na chwilę obecną nie, choć kiedyś pisałam.
10. TWOJA ULUBIONA PIOSENKA NA TEN MOMENT?
Odp. Od zawsze i na zawsze będzie nią Linkin Park- Numb. To nią zawsze kierowałam się w życiu.
11. TWÓJ ULUBIONY FILM?
Odp. Patrz na odpowiedzi powyżej C:
A teraz przejdźmy do The Versatile Blogger.
( trzeba to opublikować haha).
No to teraz muszę ujawnić 7 faktów o sobie:
1. Uważam się za niezbyt normalną i zrównoważoną osobę. Mam w głowie pełno pomysłów na głupie wybryki i zawsze- zrobię ,a dopiero później pomyślę.
2. Jestem szczera do bólu- gdy coś mi się nie podoba otwarcie o tym mówię.
3. Według mnie na świecie nie ma miejsca na wywyższanie się oraz rasizm, to bez sensu.
4. Nie jestem zbytnio lubiana w mojej szkole (a wręcz hejtowana, pozdro) ale jakoś mi to nie przeszkadza gdyż nie zależy mi na sztucznej miłości innych. Wiem kto jest moim prawdziwym przyjacielem i to najważniejsze.
5. Zawsze gdy boje się czegoś zrobić mówię sobie w duchu ' i tak umrzesz' bo to najświętsza prawda.
6. Prowadzę fanepage- Stwierdzam infection, bo Harry Styles.
7. Lubię swój charakter, bo to ja kształtowałam to jaka jestem i jaka chcę być. Wygląd? Niekoniecznie.
No i to chyba tyle na dziś haha. Jeszcze raz serdecznie dziękuję, a moje nominacje? Pojawią się przy kolejnym rozdziale jeśli tylko znajdę jakieś blogi (przyznaję się, że kompletnie ich nie czytam ;__;).
czwartek, 21 lutego 2013
Rozdział 77
* z perspektywy Alex *
H- Musimy wracać.- rzekł chłopak podnosząc się z ziemi.
A- Dokąd?- powiedziałam zdziwiona.
H- Londyn czeka. Wszystkie wywiady i promocje są już zakończone.- odparł pomagając mi wstać.
Otrzepałam się z lekka i spojrzałam przez okno.
A- Nie chcę wracać.- łzy zaczęły spływać mi po policzkach.
H- Alex, wszystko będzie dobrze. Nie musisz się zamartwiać.- powiedział wtulając mnie w swoje ramiona.
A- Nie lituj się nade mną. Mam świadomość, że będzie źle.- pociągnęłam mocno nosem.
H- Eeej, nie przejmuj się tym co mówią inni. Najważniejsze jest co ty sądzisz o sobie. Osoby godne twojego towarzystwa będą kochać Cię bez względu na to co zrobisz.
Nic nie odpowiedziałam. Z chwili na chwilę wtulałam się coraz mocniej ściskając jego koszulkę. Gdy w końcu puściłam poszłam do toalety przemyć twarz.
H- Jest za dziesięć dwunasta. O czternastej odlatujemy.
Wyszłam do niego przecierając twarz ręcznikiem. Po chwili rzuciłam go w kąt.
H- Spakuj się.- odrzekł sięgając po moją walizkę.
A- Dam sobie radę.- powiedziałam sięgając po nią.- A teraz zostaw mnie i lepiej idź sam się przyszykować.
Chłopak ruszył w stronę drzwi łapiąc za klamkę. Po chwili zatrzymał się odwracając twarz ku mojej.
H- Nigdy Cię nie zostawię.
Podeszłam do niego i pocałowałam lekko w policzek.
A- Wiem i za to właśnie Ci dziękuję.
Harry złapał się dłonią za miejsce, w które go musnęłam i wyszedł. Po chwili gdy miałam pewność, że odszedł rzuciłam się na łóżko. Miałam jeszcze trochę czasu. Złapałam w pośpiechu za telefon sprawdzając ostatnie wiadomości. Przez ostatnie dni nie zwracałam na nie uwagi. Ale w pewnym sensie Styles ma rację- nie można uciekać od tego kim się jest. Nasze czyny są jak cienie- bez względu czy chcemy czy nie podążają za nami. Ale i tak zawsze spróbujemy je ukryć, taka ludzka natura. Pięćdziesiąt jeden nieprzeczytanych sms'ów. Jeden góra dwa od rodziców, trochę spamu od sieci ,a reszta ? Reszta od Collina. Wzięłam głęboki wdech. W końcu czas stawić czoło przeciwnościom, lękom. Większość z nich to fałszywe żale, poczucie winy, przeprosiny i wyznania miłości. Dlaczego on to pisze, przecież nie jesteśmy razem. Postąpił źle, ale ja też. Mógłby mi dać w końcu zapomnieć... Ale to uparty człowiek, przecież sama o tym już niejednokrotnie się o tym przekonałam. Cała zawartość trafiła do kosza. W pewnym sensie to pomagało mi. Chęć uwolnienia się od wszystkiego, chęć tego by ludzie zapomnieli. To trudniejsze niż się zdaje. Trzynasta dwadzieścia- sięgnęłam po walizkę by wsadzić do niej wszystkie rzeczy. Zaraz trzeba udać się do wczesnego raju, w którym również jesteśmy kuszeni.
* z perspektywy Charlie *
Ch- Dziś jest poniedziałek.- powiedziałam by przerwać głuchą ciszę.
N- Wiem. To już czas na nas.- odpowiedział blondyn.
Ch- W sumie to cieszę się z powrotu do domu.- rzekłam wymuszając lekki uśmiech na twarzy.
Chłopak przez dłuższy czas nic nie odpowiadał. Może teraz już nie chce się ze mną widzieć? Może zabrał mnie teraz ze sobą w ostatnią podróż? Pożegnalną... W głowie układałam różne scenariusze wiedząc, że to nie ja jestem reżyserem życia, a bardziej aktorem, który gra tak jak mu los każe.
N- Wyjeżdżam.- wydusił z siebie po dłuższym czasie.
Ch- Ale jak to wyjeżdżasz? Gdzie?- próbowałam uzyskać odpowiedź. Jego słowa wybiły mnie z kontekstu moich myśli. Chce uciec. Miałam ogromną ochotę powiedzieć mu, e nie musi tego robić. Że to ja odejdę, wymazując się z jego życia.
N- Wyjeżdżam na jakiś czas do Irlandii. Tęsknię za rodzinom.
Ch- Niall.- powiedziałam ciężko przełykając ślinę przez gardło.
N- Tak?- odparł niebieskooki.
Ch- Wiesz, że jeśli tu chodzi o mnie to nie musisz niczego...- poleciały mi łzy.- Chciałam tylko powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi i zrobię wszystko dla twojego dobra. Jeśli już nie chcesz się ze mną spotykać to po prostu powiedz. Nie chce stać na twojej drodze.- mówiąc te słowa poczułam ulgę. Może taką nie dogłębną ale jakąś na pewno. Te słowa długo zalegały mi na sercu. Jedyne co chce to jego szczęścia.
N- Charlie, wiesz ,że nie o to tu chodzi. Jesteś kimś ważnym w moim życiu, wiesz o tym, nie zrezygnuję z Ciebie. Za dużo bym wtedy stracił.- patrząc na niego widziałam jego szklany wzrok. Zakryłam twarz rękoma ukrywając się przed całym światem.
Ch- Zrozumiem Cię. Zrozumiem każdą podjętą przez Ciebie decyzję.- mówiłam dalej choć nie wiedziałam co mam na myśli. W głowie miałam mętlik.
N- Chodź tu do mnie.- chłopak objął mnie swoim ramieniem.- Muszę przemyśleć pewne kwestie. Naszej przyjaźni nic nie grozi.
Powtarzałam długo jego słowa w własnej podświadomości. Cieszyłam się, że nie chce się ode mnie odizolować ale jak zwykle miałam głupie przeczucie, że kłamię.
Ch- Ciesze się, że sobie wszystko wyjaśniliśmy.- powiedziałam spokojnym tonem.
N- Takie rozmowy też bywają. Oswojenie wiąże ze sobą nie tylko radość, ale również i łzy.- rzekł uśmiechając się.
Ch- To dziwne.
N- Wiem.- odparł wybuchając śmiechem.
Sama również zaczęłam się śmiać. Może nie potrzebnie się przejmowałam. Możliwe iż to ja stwarzałam niepotrzebne konflikty podczas gdy mogłam cieszyć się tym co mam. Na szczęście Horan zawsze umie sprowadzić mnie na dobrą drogę. Chyba dlatego aż tak bardzo go kocham. Szkoda tylko, że on nigdy się o tym nie dowie.
___________________________________
Hej, chciałam was przeprosić za to iż ostatni rozdział pojawił się prawie dwa tygodnie temu XDXD Nie miałam zbytnio czasu by go napisać- wiecie sami jak to jest szkoła, treningi, mecze. Mam nadzieję, że mi wybaczycie i 77 część przypadnie wam do gustu.~ Dżess C:
czwartek, 7 lutego 2013
Rozdział 76
* z perspektywy Alex *
Poczułam nagły błysk światła na mojej twarzy, który brutalnie wyciągnął mnie z kolorowej fantazji do szarej rzeczywistości. Nadal ledwie przytomna próbowałam wstać lecz nie mogłam, coś mi to uniemożliwiało. Próbowałam otworzyć oczy ale miałam sklejone.
A- Jezus Maria Charlie ! NIE MOGĘ CHODZIĆ !
H- Alex uspokój się wszystko jest dobrze !
A- Nie mogę wstać ! I nie widzę, matko co się dzieje !
H- ALEX !
Nagle poczułam się jakaś lżejsza. Ktoś pociągnął mnie gdzieś za rękę i chlusnął mi wodą w twarz. Otworzyłam oczy.
A- Stoję !
H- Stoisz.
A- Widzę !
H- Widzisz.
A- Ale...
H- Nic Ci nie było. Siedziałem na tobie.
A- A oczy ?
H- Nie wiem, może skleiły Ci się czy coś.
A- Hahaha, wybacz. Musiałam pewnie zabawnie wyglądać.
H- Może trochę...
A- Ej !- szturchnęłam go w łokieć.
H- Sama tak powiedziałaś.
Sięgnęłam po ręcznik i wytarłam twarz. Trzymając się zlewu popatrzyłam w lustro.
A- Co tak właściwie tu robisz ?
H- Stoję.
A- No widzę, że stoisz. Ale po co mnie budziłeś ?
H- Nie wiem, tak sobie.
A- Jesteś potworny, wiesz.
H- Też lubię pospać ale mamy dzisiaj dużo do roboty. To w końcu nasz ostatni dzień w LA.
Westchnęłam ciężko i poszłam zerknąć na zegarek. Dziesięć po dziewiątej. Nie wiem co mu zrobiłam, ale Harry najwidoczniej lubi się droczyć. Jednak nie miałam mu tego za złe- jego uśmiech jest dla mnie wielkim pobudzaczem. Mam dzięki niemu energię do następnego. Rzuciłam się na łóżko.
A- No, to ja idę dalej spać.
H- Nie nie nie.
Styles złapał mnie za nogę wyciągając z łóżka. Poleciałam na podłogę z głośnym hukiem.
H- Nic Ci nie jest ?- powiedział loczek o starając się powstrzymywać śmiech.
A- Podłoga też się nadaje.
H- Wstawaj, masz trzy sekundy.
A- Błagam, jeszcze z godzinkę !
H- 3...
A- 30 minut ?
H- 2...
A- Ale wredny jesteś, wiesz ?
H- 1...
A- Dobra, wstaję.
Z trudem podniosłam się z ziemi i dzięki wspaniałej grawitacji poleciałam prosto na Harry'ego przez co oboje upadliśmy.
H- Wiesz co, może pół godzinki leżakowania nic nam nie zrobi.
A- A nie mówiłam.
Zaczęliśmy się śmiać. Nagle nasze spojrzenia zatrzymały się naprzeciw siebie.
H- Lubię z tobą spędzać czas.
A- Ja też.
Ta chwila była dziwna. Leżeliśmy na podłogach w samych piżamach, w swoich objęciach, żadne z nas nie czuło skrępowania, było nam po prostu dobrze. Chciałabym aby tak było wiecznie...
* z perspektywy Charlie *
Godzina 6.40. Światło delikatnie już zagląda przez okna. Pobudzona wstałam podczas gdy Alex jeszcze smacznie spała. Ubrałam dresowe spodnie i luźną koszulkę i zeszłam na dół by udać się gdzieś na śniadanie. Niedaleko kupiłam sobie coś na drogę w barze kanapkowym i wróciłam do hotelu. Przechodząc obok pokoju Horana usłyszałam płacz. Złapałam niepewnie za klamkę i otworzyłam drzwi. Blondas siedział na łóżku zakrywając twarz rękoma.
Ch- Hej, wszystko okay ?- zapytałam niepewnie.
Niall podniósł głowę i przetarł łzy rękawem.
N- Tak, wszystko dobrze.- na jego twarzy pojawił się sztuczny uśmiech.
Ch- Jesteśmy przyjaciółmi, jeśli coś jest nie tak to powiedz mi. Możliwe iż będę mogła Ci jakoś pomóc.
Zapadła głęboka cisza. Błądziłam wzrokiem po pokoju.
Ch- Chcesz może gryza kanapki ?- spytałam mając nadzieję, że rozluźnię jakoś sytuację.
Horan pokiwał twierdząco więc mu ją dałam. Po pięciu minutach gdy z mojego śniadania nic już nie pozostało chłopak zaczął mówić.
N- Wiesz, ostatnio jest mi bardzo ciężko...
Ch- Zauważyłam właśnie.
N- Nie wiem czy to zrozumiesz...
Ch- Bynajmniej postaram się.
N- Ehh... Wiesz jak to jest gdy masz ochotę wykrzyczeć coś całemu światu, ale nie możesz ?
No to wyjąłeś mi to z ust. Wiedziałam, że chodzi tu pewnie o tę dziewczynę, o której rozmawiali z Louis'em. Nie miałam pojęcia co robić. Złapałam go za ramię mówiąc, że wszystko dobrze się ułoży. W końcu Bóg wie, co z nami robi. Co ma być to będzie.
N- Chciałbym aby ten ciężar z serca już mi spadł...
Ch- Wiem co możemy z tym zrobić.
Poszliśmy na balkon. Staliśmy samotnie wpatrując się w żywe od rana miasto.
Ch- Krzycz.
N- Ale co ?
Ch- Wykrzycz wszystko co czujesz. Każdą emocję, wspomnienie i tym podobne.
N- To bez sensu.
Ch- Próbowałeś ?
N- Nie, ale...
Ch- Właśnie. Ja idę, zaraz wrócę. Musisz być teraz sam abyś się nie krępował.
Popchnęłam lekko drzwiczki zamykając je za sobą. W rzeczywistości czułam, że bolałoby mnie słuchanie uczuć do innej. Siedziałam na podłodze przed drzwiami gdy przyszedł Harry.
Ch- Cześć.
H- Hej, po co tu siedzisz ?
Ch- Czekam na Niall'a.
H- To wejdź do środka, a nie na ziemi siedzisz.
Ch- W tej chwili nie mogę tego zrobić...
H- Jak chcesz.
Brunet zaczął się oddalać gdy nagle zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
H- A Alex może jest u siebie ?
Ch- Z tego co wiem, to pewnie tak.
Gdy Styles zniknął już z pola widzenia weszłam z powrotem do pokoju. Horan siedział nadal na balkonie z gitarą.
Ch- I jak ?
N- W sumie to niewiele się zmieniło. Chciałbym aby usłyszała to pewna osoba, której tam nie było.
Ch- Skąd wiesz, może akurat przechodziła. Świat nie zna granic.
N- Nie, ona wyszła.
Ona wyszła... Te słowa na długo pozostały w mojej głowie. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Gdzie ona teraz jest ? W Londynie... A może umarła. Nie wiem, ale nie chciałam zaprzątać tym sobie głowy. Patrząc w odległy krajobraz zaczęłam słyszeć znaną mi melodię.
Ch- Settle Down with me...
Przed moimi oczami stanęła scena z balu. Parkiet, suknie, tajemniczy blondyn, maska. Zawsze łudziłam się, że to Horan nim był ale z dnia na dzień moja nadzieja słabła. Zaczęłam przytłaczać sobie swoje własne słowa- co ma być to będzie.
H- Wiesz co, może pół godzinki leżakowania nic nam nie zrobi.
A- A nie mówiłam.
Zaczęliśmy się śmiać. Nagle nasze spojrzenia zatrzymały się naprzeciw siebie.
H- Lubię z tobą spędzać czas.
A- Ja też.
Ta chwila była dziwna. Leżeliśmy na podłogach w samych piżamach, w swoich objęciach, żadne z nas nie czuło skrępowania, było nam po prostu dobrze. Chciałabym aby tak było wiecznie...
* z perspektywy Charlie *
Godzina 6.40. Światło delikatnie już zagląda przez okna. Pobudzona wstałam podczas gdy Alex jeszcze smacznie spała. Ubrałam dresowe spodnie i luźną koszulkę i zeszłam na dół by udać się gdzieś na śniadanie. Niedaleko kupiłam sobie coś na drogę w barze kanapkowym i wróciłam do hotelu. Przechodząc obok pokoju Horana usłyszałam płacz. Złapałam niepewnie za klamkę i otworzyłam drzwi. Blondas siedział na łóżku zakrywając twarz rękoma.
Ch- Hej, wszystko okay ?- zapytałam niepewnie.
Niall podniósł głowę i przetarł łzy rękawem.
N- Tak, wszystko dobrze.- na jego twarzy pojawił się sztuczny uśmiech.
Ch- Jesteśmy przyjaciółmi, jeśli coś jest nie tak to powiedz mi. Możliwe iż będę mogła Ci jakoś pomóc.
Zapadła głęboka cisza. Błądziłam wzrokiem po pokoju.
Ch- Chcesz może gryza kanapki ?- spytałam mając nadzieję, że rozluźnię jakoś sytuację.
Horan pokiwał twierdząco więc mu ją dałam. Po pięciu minutach gdy z mojego śniadania nic już nie pozostało chłopak zaczął mówić.
N- Wiesz, ostatnio jest mi bardzo ciężko...
Ch- Zauważyłam właśnie.
N- Nie wiem czy to zrozumiesz...
Ch- Bynajmniej postaram się.
N- Ehh... Wiesz jak to jest gdy masz ochotę wykrzyczeć coś całemu światu, ale nie możesz ?
No to wyjąłeś mi to z ust. Wiedziałam, że chodzi tu pewnie o tę dziewczynę, o której rozmawiali z Louis'em. Nie miałam pojęcia co robić. Złapałam go za ramię mówiąc, że wszystko dobrze się ułoży. W końcu Bóg wie, co z nami robi. Co ma być to będzie.
N- Chciałbym aby ten ciężar z serca już mi spadł...
Ch- Wiem co możemy z tym zrobić.
Poszliśmy na balkon. Staliśmy samotnie wpatrując się w żywe od rana miasto.
Ch- Krzycz.
N- Ale co ?
Ch- Wykrzycz wszystko co czujesz. Każdą emocję, wspomnienie i tym podobne.
N- To bez sensu.
Ch- Próbowałeś ?
N- Nie, ale...
Ch- Właśnie. Ja idę, zaraz wrócę. Musisz być teraz sam abyś się nie krępował.
Popchnęłam lekko drzwiczki zamykając je za sobą. W rzeczywistości czułam, że bolałoby mnie słuchanie uczuć do innej. Siedziałam na podłodze przed drzwiami gdy przyszedł Harry.
Ch- Cześć.
H- Hej, po co tu siedzisz ?
Ch- Czekam na Niall'a.
H- To wejdź do środka, a nie na ziemi siedzisz.
Ch- W tej chwili nie mogę tego zrobić...
H- Jak chcesz.
Brunet zaczął się oddalać gdy nagle zatrzymał się i odwrócił w moją stronę.
H- A Alex może jest u siebie ?
Ch- Z tego co wiem, to pewnie tak.
Gdy Styles zniknął już z pola widzenia weszłam z powrotem do pokoju. Horan siedział nadal na balkonie z gitarą.
Ch- I jak ?
N- W sumie to niewiele się zmieniło. Chciałbym aby usłyszała to pewna osoba, której tam nie było.
Ch- Skąd wiesz, może akurat przechodziła. Świat nie zna granic.
N- Nie, ona wyszła.
Ona wyszła... Te słowa na długo pozostały w mojej głowie. Nie rozumiałam o co mu chodzi. Gdzie ona teraz jest ? W Londynie... A może umarła. Nie wiem, ale nie chciałam zaprzątać tym sobie głowy. Patrząc w odległy krajobraz zaczęłam słyszeć znaną mi melodię.
Ch- Settle Down with me...
Przed moimi oczami stanęła scena z balu. Parkiet, suknie, tajemniczy blondyn, maska. Zawsze łudziłam się, że to Horan nim był ale z dnia na dzień moja nadzieja słabła. Zaczęłam przytłaczać sobie swoje własne słowa- co ma być to będzie.
piątek, 1 lutego 2013
Rozdział 75
* z perspektywy Alex *
Godzina 24 wybiła na zegarkach. Charlie delikatnie leżała już na białej poduszce wypchanej pierzem podczas gdy ja nie mogłam zasnąć. Podążając bezmyślnie po hotelowym holu zauważyłam uchylone drzwi w pokoju Harry'ego i Niall'a. Z małej szpary wynurzała się przytłaczająca ciemność. Złapałam za klamkę i zdecydowanym ruchem weszłam do środka. Pomieszczenie było puste, na podłodze walały się kartki papieru, a pościel na łóżku była cała rozwalona. Rozejrzałam się dookoła siebie. Podeszłam do drzwi balkonowych i delikatnie otworzyłam je. Moje stopy stanęły na zimnej powierzchni. Złapałam dłońmi za barierkę i patrzałam na panoramę Los Angeles. Jedyne rozświetlenie to gwiazdy na niebie. Czułam wiatr we włosach, zaciągnęłam się powietrzem gdy poczułam nagle jak ktoś obejmuje mnie w pasie. Drgnęłam lekko i usłyszałam za sobą cichy śmiech.
H- Przestraszyłem Cię ?
A- Nie, tylko trochę tu zimno.
Odwróciłam się twarzą w twarz do Stylesa patrząc prosto w jego zielone oczy.
H- Tak w ogóle co tu robisz ?- spytał swoim delikatnym głosem, który tak uwielbiałam.
A- Podziwiam krajobrazy. A tak szczerze, to nie mogłam zasnąć.
H- Też miewam ostatnio z tym problemy.
Odsunęłam się kawałek i wyszłam. Harry podążył tuż za mną.
H- Gdzie idziesz ?
A- Nie wiem, chyba gdzieś się przejdę.
Loczek złapał za mój nadgarstek.
H- Mogę wybrać się z tobą ?
A- Jeśli masz ochotę... Bądź za 15 minut pod wejściem.
Podbiegłam do pokoju i zamknęłam szybko za sobą drzwi. Wyjęłam z walizki pierwsze z brzegu rurki, bluzę i czarną czapkę Carhartt. Następnie poszłam na dół czekając na Hazzę. Gdy chłopak już się zjawił ruszyliśmy przed siebie w ciszy.
H- Jutro już wracamy do Londynu.
A- Szkoda, Los Angeles jest dosyć zadowalające.
Szczególnie, że nie ma tu Collina.
H- Przyznam, że mnie też tu się podoba, ale nie wytrzymałbym na stałe.
A- Nie było mowy o stałości.- odparłam.
Wskoczyłam na mały murek, który z odległością był coraz wyższy. Szliśmy w stronę plaży. Gdy wkroczyliśmy na piasek zdjęliśmy buty by móc go poczuć. Położyliśmy je tuż obok siebie i udaliśmy się w stronę wody. Nagle Harry podniósł mnie.
H- Co powiesz na małą kąpiel ?
A- Nie, Harry, ani się mi się waż !
H- A odważę się.- powiedział równocześnie się śmiejąc.
A- Opuść mnie na ziemię, Harry !
Widziałam jak woda podmywa stopy Stylesa, bałam się, że ten wariat za chwilę na prawdę mnie wrzuci. W końcu po nim wszystkiego można się spodziewać. Nieoczekiwanie jednak chłopak zaczął się oddalać. Spojrzałam na niego z dołu. Czułam się jak mała dziewczynka będąca w bajce. Jak ktoś zaprowadzony do innego świata.
A- Eeem, może byś mnie tak już odstawił ?
H- Niekoniecznie.
A- Co masz na myśli ?
H- Złap się mocno.
Początkowo nie wiedząc co robić ścisnęłam ręce na jego szyi. Loczek zaczął obracać się, nabierał na prędkości. Dodatkowo wiał silny wiatr. Przez moment nic nie widziałam bo na twarzy miałam pełno włosów. Raptownie poczułam jak lecę. Myślałam już ,że Harry zrobił to specjalnie ale biedaczek potknął się i polecieliśmy oboje.
H- Wybacz.
Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Styles nie wiedział o co mi chodzi.
A- Nigdy więcej nie wybiorę się już nigdzie z tobą w nocy.
H- Nigdy nie mów nigdy.
Podniosłam się z ziemi i otrzepałam z piachu. Gdy poprawiałam włosy poczułam, że nie ma na mojej głowie czapki.
A- Moja czapka.
H- Jaka czapka ?
A- Miałam założoną czarną czapkę !
H- To gdzie ją masz ?
A- Nie wiem własnie.
Podbiegłam i włożyłam swoje buty gdy zauważyłam jak coś dryfuje na wodzie.
A- Znalazłam ją.- zawołałam do Hazzy.
H- To weź ją i wracajmy już do hotelu.
A- Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Styles stanął obok mnie opierając się o me ramię.
H- Gdzie ją masz ?
A- Tam.- powiedziałam wskazując na wodę.
H- Hahaha no to życzę powodzenia.
A- To twoja wina.- powiedziałam szturchając go łokciem.
H- Moja ?! Wypraszam sobie.
A- To tobie zachciało się kąpieli wodnej do której na szczęście nie doszło i karuzeli.
H- Ale podobało Ci się !
A- Ale to nie zmienia faktu, że to twój pomysł !
Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili cała sytuacja wydała nam się mega komiczna.
H- Wracajmy już.
A- Jasne, ale bierzesz mnie na barana.
H- Nie ma problemu.
Gdy miasto powoli zaczęło już ożywać my dopiero szliśmy by spać. Gdy dzień powoli już nas witał, my go żegnaliśmy. Może i jutro będziemy trochę tego żałować z powodu przemęczenia teraz i tak jestem pewna, że było warto...
A- Eeem, może byś mnie tak już odstawił ?
H- Niekoniecznie.
A- Co masz na myśli ?
H- Złap się mocno.
Początkowo nie wiedząc co robić ścisnęłam ręce na jego szyi. Loczek zaczął obracać się, nabierał na prędkości. Dodatkowo wiał silny wiatr. Przez moment nic nie widziałam bo na twarzy miałam pełno włosów. Raptownie poczułam jak lecę. Myślałam już ,że Harry zrobił to specjalnie ale biedaczek potknął się i polecieliśmy oboje.
H- Wybacz.
Wybuchnęłam głośnym śmiechem. Styles nie wiedział o co mi chodzi.
A- Nigdy więcej nie wybiorę się już nigdzie z tobą w nocy.
H- Nigdy nie mów nigdy.
Podniosłam się z ziemi i otrzepałam z piachu. Gdy poprawiałam włosy poczułam, że nie ma na mojej głowie czapki.
A- Moja czapka.
H- Jaka czapka ?
A- Miałam założoną czarną czapkę !
H- To gdzie ją masz ?
A- Nie wiem własnie.
Podbiegłam i włożyłam swoje buty gdy zauważyłam jak coś dryfuje na wodzie.
A- Znalazłam ją.- zawołałam do Hazzy.
H- To weź ją i wracajmy już do hotelu.
A- Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.
Styles stanął obok mnie opierając się o me ramię.
H- Gdzie ją masz ?
A- Tam.- powiedziałam wskazując na wodę.
H- Hahaha no to życzę powodzenia.
A- To twoja wina.- powiedziałam szturchając go łokciem.
H- Moja ?! Wypraszam sobie.
A- To tobie zachciało się kąpieli wodnej do której na szczęście nie doszło i karuzeli.
H- Ale podobało Ci się !
A- Ale to nie zmienia faktu, że to twój pomysł !
Zaczęliśmy się śmiać. Po chwili cała sytuacja wydała nam się mega komiczna.
H- Wracajmy już.
A- Jasne, ale bierzesz mnie na barana.
H- Nie ma problemu.
Gdy miasto powoli zaczęło już ożywać my dopiero szliśmy by spać. Gdy dzień powoli już nas witał, my go żegnaliśmy. Może i jutro będziemy trochę tego żałować z powodu przemęczenia teraz i tak jestem pewna, że było warto...
Subskrybuj:
Posty (Atom)
