sobota, 29 grudnia 2012

Rozdział 69 *if you know what i mean*

* z perspektywy Alex *

Tydzień szybko minął. Wracałyśmy właśnie do domu z piątkowych lekcji. Miałyśmy dosyć sporo czasu przed przyjazdem Niall'a i Harry'ego aby się spakować. Gdy torby leżały już przy frontowych drzwiach poszłam się przebrać w wygodniejsze ciuchy. Założyłam luźną szarą koszulkę na ramiączkach z logiem pepsi i czarne rurki. 
Ch- To co, teraz luzik ?
A- Niezupełnie.
Ch- Co masz na myśli ?
A- Muszę iść do Mattiego, a ty pójdziesz ze mną.
Ch- Ja ? Haha zabawne na żadną imprezę nie idę.
A- Musisz. Ja sama nie pójdę !
Ch- To nie idź wcale !
A- Collin zabrał mi po treningu paszport i powiedział, że da mi go tylko jeśli wpadnę. To potrwa może z max. 10 minut.
Charlie z trudem wstała z kanapy i sięgnęła po kurtkę.
Ch- Dziesięć minut z zegarkiem w ręku !
A- Wiedziałam, że pójdziesz.
Około godziny 19 byłyśmy pod jego domem. Po całej ulicy roznosił się mocny bit i muzyka. Nie pukając otworzyłyśmy drzwi. Impreza trwała na całego. Zostawiając kurtki w przedpokoju przepychałyśmy się przez niemały tłum ludzi by znaleźć chłopaków. Gdy spojrzałam w bok Charlie nie było. Zgubiła się w tłumie. Ehh... Dobra, zaraz ją znajdę, teraz Collin. Przekraczając próg salonu zauważyłam siedzącego go z czerwonym plastikowym kubkiem na fotelu otoczonego przez cztery dziewczyny.
C- Aleex !
A- Dobra, dawaj paszport i mnie już nie ma.
C- Wyluzuj, jest niezła zabawa.
A- Śpieszy mi się trochę, o 20 wyjeżdżam.
C- Mamy czas, siadaj.
Chłopak pociągnął mnie za rękę abym usiadła mu na kolanach. Z niechęcią jednak usiadłam opierając się łokciem o jego ramię.
C- Napijesz się ?
A- Jasne.
Sięgnęłam po kubeczek biorąc duży łyk. W buzi poczułam smak goryczy. Alkohol... Nie tego się spodziewałam, ale cóż poradzić. 
A- Oddasz mi już mój dokument ?
C- Ładnie wyglądasz.
A- Collin nie po to tu przyszłam !
C- A po co ?
A- Musisz być już nieźle wstawiony. PASZPORT. PASZPORT KTÓRY ZABRAŁEŚ MI PO TRENINGU !
C- O to Ci chodzi ?- rzekł wyciągając małą książeczkę z tylnej kieszeni spodni.
A- Tak, dokładnie o to.
Zabrałam co moje i chciałam wyjść. Jednak Collin objął mnie w pasie uniemożliwiając ,,mój plan".
A- Puść, muszę już iść.
C- Zostań jeszcze na chwilkę.
A- Muszę znaleźć Charlie. Masz już spore damskie towarzystwo.
C- Ale liczysz się ty !
A- Proszę...

* godzinę później *

Wirowałam na parkiecie razem z Collinem popijając coś co chwilę. W głowie słyszałam tylko ciągły szum i łomotanie. Cała spocona skakałam bez pamięci. W tle leciał Bruno Mars- Locked Out Of Heaven ( jakby ktoś chciał KLIK ).
A- Mój ulubiony kawałek do tańca !
C- Mój też.
Zbliżyłam się do Colina stojąc tyłem do niego i kręcąc biodrami. Gdy czułam jego dłonie na tali odsunęłam się mówiąc ,że w życiu nie ma tak dobrze.
Rzuciłam się na kanapę sięgając po kolejny wypełniony po brzegi czerwony kubeczek.
A- Co powiesz na mały zakład ?
Collin nachylił się nade mną opierając rękoma o ścianę.
C- Jaki dokładnie ?
A- Fifa 13 do pierwszego gola.
C- Co robi przegrany ?
A- Jak przegrasz... przebiegniesz się nago dookoła bloku.
C- A jak ty przegrasz ?
A- Haha nie ma takiej opcji. Ale trzeba coś wymyślić. Co być chciał ?
Zaczęłam się  śmiać.
C- Zrobisz dla mnie striptiz.
A- Hahaha jasne, pomarzyć zawsze można.
Weszłam na pobliski stół i zagwizdałam. Oczy wszystkich powędrowały na mnie.
A- JEŚLI CHCECIE ZOBACZYĆ COLLINA BIEGAJĄCEGO NAGO DOOKOŁA TEGO DOMU CHODŹCIE ZA MNĄ !
Zeskoczyłam i powędrowaliśmy do telewizora. Konsola była już dawno podłączona.
C- Wybieraj drużynę.
A- Barca stary.
C- Tym razem duma Katalonii szczęścia Ci nie przyniesie.
A- Zobaczymy.
C- Wezmę Chelsea London.
A- To co zaczynamy ?
Wypiłam na raz 250 mln czystej wódki z colą i rzuciłam kubek na bok przecierając ręką usta.
Pierwszy gwizdek. Kręciło mi się w głowie, przed moimi oczami był ledwie widoczny ekran. Jedyne co odróżniało mi zawodników to niebieskie bądź bordowe plamy na nich. W okół wszyscy darli się kibicując mnie bądź jemu. Zamknęłam na chwilę oczy by dojść do siebie gdy nagle usłyszałam- CÓŻ TO ZA FANTASTYCZNY GOL FERNANDO TORRESA W 20 MINUCIE !
A- Szlag.
Pomieszczenie wypełniło się krzykami i gwizdami.
C- Zapraszam na fotel.
Ledwie wstając podążyłam za nim. Colin usiadł na nim, a następnie ja na nim okrakiem. 
C- Możesz już zaczynać.
A- Daj mi coś mocnego.
Do ręki podano mi shot'a i limetkę. Po chwili szary podkoszulek leżał już na ziemi ,a obok niego czarny, koronkowy stanik. Nachyliłam się do jego ucha.
A-  Podoba Ci się ?
Collin tylko się uśmiechnął. Położyłam dłonie na jego karku szepcząc mu do ucha...

* z perspektywy Charlie *

Wędrowaliśmy przez tłum gdy nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i zaciągnął do jakiegoś pokoju. Padłam plecami na ścianę. Naprzeciw mnie stał Matty opierający się ręką o ścianę obok mej głowy.
M- Jednak wpadłaś ?
Ch- Alex mnie prosiła. 
Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Gabinet jego ojca. Nigdy tutaj nie byliśmy, ale jak mówią zawsze musi być ten pierwszy raz.
M- Napijesz się ?
Ch- Długo tu nie zabawie więc nie.
Wyrwałam się spod jego spojrzenia i usiadłam na obrotowy fotel. Obracając się podziwiałam wszystkie nagrody BIZMESMENA ROKU ITD.
Ch- Dużo nagród.
M- I tak są mało znaczące. Te cenniejsze trzyma w biurze.
Sięgnęłam po jeden z certyfikatów czytając go pod nosem.
Ch- Tak w ogóle, po co mnie tu zaciągnąłeś ?
M- Jedyne miejsce gdzie nikt nie wchodzi, cisza, spokój. Jak z resztą sama widzisz...
Ch- Powiem prosto z mostu- nie licz Matty na nic więcej niż rozmowa.
M- A czy ja mówiłem o czymś innym ?
Ch- Nie musiałeś nic mówić, znam Cię.
Chłopak pociągnął duży łyk z czerwonego kubka i postawił go na biurku obok komputera.
Ch- Czemu siedzisz tu sam, a nie z innymi ?
M- Po co mi inni skoro mam Ciebie ?
Ch- A gdybym nie przyszła ?
M- Wiedziałem, że będziesz.
Ch- Ale co gdybym jednak nie przyszła, puściła Alex samą ?
M- Siedziałbym tu dalej oczekując.
Wstałam z fotela i podeszłam do okna. Patrzałam na bezchmurne  niebo, które z chwili na chwile nabierało ciemniejszej barwy i przybierało na gwiazdach. Poczułam na sobie ciężki oddech Mattiego. Jego dotyk przyprawiał mnie o dreszcze. Słyszałam tylko ciche sapanie do mego ucha.
M- Powiedz mi, dlaczego trzymasz się z takim dystansem ?
Próbowałam się odsunąć ale nie miałam możliwości.
M- Przecież wiem, że Ci się podobam. Dlaczego ukrywasz prawdę ?
Ch- Odsuń się.
M- Może wiem dlaczego. Może masz tylko silną wolę do czasu...
Ch- Co masz na myśli ?
Chłopak odwrócił mnie trzymając dłonie na mych biodrach. 
M- Chciałbym coś sprawdzić.
Ch- Nawet nie pró...
Nasze usta znów zderzyły się podążając ,,w jednym tańcu". Był on taki jak zawsze. Czuły, nienachalny no i przyjemny. Jak zwykle nie mogłam się jemu poddać.Jego miękkie usta były chyba zaczarowane... Otworzyłam oczy oddając się na chwilę rzeczywistości gdy zauważyłam nadjeżdżające srebrne auto.
Odsunęłam się z jego uścisku.
M- Znów coś nie tak ?
Ch- Wybacz...
Złapałam go za podbródek całując na pożegnanie. Nie mogę znieść jego cierpienia. Otworzyłam drzwi przemykając przez nie i zamykając szybko za sobą. Drzwi frontowe otworzyły się. Ni stąd ni zowąd przeszli przez nie Harry i Niall. Zerknęłam na zegarek- 20.30. Wiedziałam, że to ich auto...
Ch- Cześć, ja...
H- Dobra, nie teraz. Gdzie Alex ?
Ch- Ja nie wiem...
Zdenerwowany Harry podążył przez tłum na wprost siebie, Niall szedł za nim. Czułam się strasznie źle...

* z perspektywy Harry'ego  *

20.00 stoimy pod mieszkaniem Alex i Charlie. Nikt nam nie otwiera, w oknach kryje się ciemność.
H- Miały być.
N- Może gdzieś poszły, zadzwoń.
H- Dzwonię ponad piętnaście minut !
N- Dobra, wyluzuj. Zobaczę na twitterze, może coś napisały.
H- To sprawdź.
Po chwili Horan schował telefon do kieszeni i spojrzał na mnie z krzywą miną.
N- Niedobrze...
H- Znalazłeś coś ?
N- Ten Matty, wiesz o którego mi chodzi ?
H- No tak, niestety wiem.
N- Właśnie jest u niego impreza.
H- Dziewczyny na pewno nie poszły na nią.
N- Widziałem zdjęcie z Alex zatweetowanie- ZAKŁAD CZAS ZACZĄĆ. Był też napisany przez kogoś adres.
H- Wsiadaj do auta.
Najszybciej jak się dało jechaliśmy przez miasto. Gdy usłyszeliśmy muzykę wiedzieliśmy, że to już tutaj. Z całej siły popychając drzwi weszliśmy do środka. Dom był wypełniony po brzegi. Niall szturchnął mnie w ramie zauważając Charlie.
Ch- Cześć, ja...
H- Dobra, nie teraz. Gdzie Alex ?
Ch- Ja nie wiem...
Szybkim krokiem poszliśmy rozejrzeć się po reszcie mieszkania. Wchodząc do salonu chciałem już skręcić do kuchni gdy nagle zauważyłem ją z tym dupkiem. Siedziała na nim kompletnie pijana i pół naga podczas gdy on cieszył się jak głupi.
H- Matko Boska Alex !
Dziewczyna zaczęła się śmiać. Zdjąłem szybko z siebie jeansową koszulę zostając w samym szarym swetrze i założyłem jej ją. Wziąłem ją z jego kolan i prowadziłem do wyjścia.
C- Jak zwykle pan Harry Styles musi zepsuć całą zabawę !
H- Lepiej się zamknij.
C- Bo co ? Zaśpiewasz mi piosenkę ?
Puściłem jej rękę i chciałem iść mu przywalić lecz Niall staną przede mną powstrzymując mnie.
N- Stary, nie warto.
Wyszliśmy szybko z domu i pojechaliśmy do nas.  Cała podróż odbywała się w ciszy lecz Irlandczyk ją przerwał.
N- Dlaczego ?
Ch- Dlaczego, co ?
N- Po co poszłyście ?
Ch- Przez Collina. Zabrał Alex paszport. Potem wszystko wybiegło spod kontroli...
Gdy byliśmy już na miejscu zabrałem Alex do swojego pokoju. Położyła się na łóżku podczas gdy ja na nim siedziałem.
Nachyliłem się nad nią by podłączyć na chwilę telefon gdy nagle przyciągnęła mnie do siebie. Leżałem na pościeli gdy ona usiadła na mnie.
Zaczęła mnie całować. Nie mogłem się temu poddać, tak bardzo na to czekałem. Leżałem bezwładnie gdy nasze usta ,,pracowały jak dobrze naoliwiona maszyna". Po chwili wzięła moje ręce kładząc je sobie na talię.
A- Dotykaj mnie.
Moje ręce błądziły po niej jak rozbitek na oceanie. Czułem się jakbym wygrał w loterii fantowej- a ona była moją nagrodą. Gdy zaczęła rozpinać swoją koszulę odepchnąłem lekko ją od siebie i wstałem z łóżka. Nie chciałem jej wykorzystywać.
A- Rozumiem, nie podobam Ci się...
Zacząłem się śmiać pod nosem. Ohh... gdybyś wiedziała jak bardzo mi się podobasz. Podniosłem kołdrę do góry i przykryłem ją nią.
H- Odpocznij, jutro trzeba wcześnie wstać.
Wyszedłem z pokoju zamykając za sobą drzwi.
H- Niall, chodź pojedziemy po ich rzeczy.
N- Już idę.
Horan wychodząc z pokoju zawołał jeszcze na chwilę Charlie.
N- Wiem, że to głupio zabrzmi ale nie zdążyłem jeszcze wypakować się z naszego pobytu w górach, a na łóżku leżą rzeczy do LA. Mogłabyś mnie przepakować ?
Ch- Eee... jasne. Nie widzę problemu.
N- Dzięki.
Gdy skończyli rozmawiać wyszliśmy z domu udając się do naszego celu...



10 komentarzy:

  1. no nie, no myślalam ze bedzie coś wiecej xD hahah
    ale świetny rozdział, ale zeby skończyć w takim momencie jak ona ma go pakowac?;p skandal haha

    OdpowiedzUsuń
  2. haha musi coś zostać na następny- nieprawdaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, w sumie masz racje ;) ale tak czuję pewien niedosyt hahah wiec czekam na next xx
      zajebiscie piszesz. i pomyslec ze trafilam na Twojego bloga przez przypadek! to bylo najlepsze co mnie spotkalo <3

      Usuń
  3. Rozdział 69 powiadasz hmm ? XD nie no super uwielbiam;**czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  4. haha dziękuję <3
    nie mogę zawsze uwierzyć w to co piszecie. cieszę się niezmiernie, że wam się podoba.xx

    OdpowiedzUsuń
  5. kurde no zajebisty !!!
    genialnie piszesz ;*
    czekam na następny i wgl kiedy będzie ?
    zniecierpliwiona fanka <3
    Buziaczek :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Mrr.. boskie *.*
    Kiedy następny :3?
    PISZ SZYBKO,AAA :D
    NIE MOGE SIĘ DOCZEKAĆ *______________*

    OdpowiedzUsuń
  7. haha i dziękuję ponownie. Dziś postaram się zabrać za 70 :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. naprawdę? super z niecierpliwością czekam na 70 <3

      Usuń